Wydawałoby się, że Huawei może być spokojny w kwestii udziału w budowie sieci 5G w Europie. Nic bardziej mylnego. Ostatnie sankcje ze strony Stanów Zjednoczonych sprawiły, że Wielka Brytania planuje wprowadzenie całkowitego zakazu na sprzęt chińskiego giganta. Z kolei Francja odradza operatorom korzystania ze stacji bazowych Huawei przy budowaniu nowych sieci.

Ostatnio coraz więcej mówi się o ryzykach związanych z wyborem poszczególnych dostawców urządzeń dla powstających sieci 5G. O ile wcześniej rozmowy te miały jedynie kontekst geopolityczny, to ostatnio pojawiły się konkretne obawy związane z zachowaniem ciągłości dostaw. Administracja Donalda Trumpa coraz skuteczniej utrudnia funkcjonowanie chińskiemu Huawei. Przy czym nie chodzi tutaj o brak współpracy z Google i problemy związane ze sprzedażą smartfonów poza granicami Chin. Dla Chińczyków bardziej dotkliwe są sankcje, które odcinają ich od możliwości zakupu komponentów potrzebnych do produkcji stacji bazowych 5G. Huawei już we wrześniu zeszłego roku opracował nową generację urządzeń wolnych od amerykańskich komponentów. Jednak teraz sytuacja zmieniła się diametralnie. Okazuje się, że nieamerykańscy producenci komponentów, którzy korzystają na swoich liniach produkcyjnych z amerykańskich maszyn, nie mogą sprzedawać tak wytworzonych układów zarówno Huawei, jak i firmom zależnym.

Francja nie wykluczy Huawei, ale odradzi stosowanie chińskiego sprzętu w sieciach 5G

Guillaume Poupard, szef francuskiej agencji cyberbezpieczeństwa ANNSI, w wywiadzie dla Les Echos powiedział, w jaki sposób Francja podejdzie do kwestii Huawei. Padła deklaracja, że francuski rząd nie wprowadzi totalnego zakazu na stosowanie sprzętu danego dostawcy. Jednak zamiast tego ANNSI wydaje konkretnym operatorom kilkuletnie pozwolenia na stosowanie urządzeń Huawei. W praktyce sprowadza się do tego, że francuska agencja odradza stosowanie sprzętu chińskiego dostawcy w sieciach 5G tym operatorom, którzy nie mają go w obecnej sieci 4G.

Dodatkowo ANNSI nie chce, żeby chińskie urządzenia telekomunikacyjne były stosowane w sieciach rdzeniowych. Chodzi tutaj o te elementy sieci 5G, które zajmują się przetwarzaniem danych przesyłanych przez użytkowników oraz przechowują dane wrażliwe. Guillaume Poupard zaznaczył, że tego typu decyzje nie mają nic wspólnego z utrudnianiem funkcjonowania Huawei albo antychińskim „rasizmem technologicznym”. Agencja ANNSI uważa, że przy budowie sieci 5G ryzyka związane z cyberbezpieczeństwem nie są takie same w przypadku dostawców europejskich i nieeuropejskich.

Aktualnie ze sprzętu Huawei w sieciach 4G korzysta we Francji dwóch dużych operatorów (Bouygues Telecom i SFR). Z kolei Orange France zdecydował się na budowę sieci 5G w oparciu o rozwiązania Nokii i Ericssona.

Huawei zareagował na te działania akcją marketingową, która promuje chiński sprzęt telekomunikacyjny jako „made in France„. Gigant posiada we Francji centrum R&D oraz fabryki produkujące sprzęt telekomunikacyjny. Pry czym trudno jest powiedzieć, w jakim stopniu francuscy pracownicy Huawei mają wpływ na rozwiązania techniczne zastosowane w urządzeniach 5G. Gdybyśmy sugerowali się tym, gdzie dana firma ma centra R&D i fabryki, to Nokia oraz Ericsson mogliby wtedy mówić o sprzęcie 5G „made in Poland„.

Wielka Brytania chce zaostrzyć obecne obostrzenia

Aktualnie Wielka Brytania uznaje Huawei za dostawcę wysokiego ryzyka. Dlatego też brytyjscy operatorzy mogą stosować sprzęt tego producenta maksymalnie na 35% stacjach bazowych 5G. Dodatkowo rząd zakazał stosowania chińskich urządzeń w sieci rdzeniowej. Przy czym decyzje te zostały podjęte przed wprowadzeniem w życie ostatnich sankcji handlowych. Teraz brytyjskie Centrum Cyberbezpieczeństwa obawia się, czy operatorzy utrzymają ciągłość świadczenia usług. Dodatkowo powstaje potencjalne ryzyko problemów z aktualizowaniem oprogramowania dotychczas zakupionego sprzętu. Problem polega na tym, że Huawei może nie mieć wystarczających zapasów komponentów, które trzeba wymienić na nowe w przypadku awarii pojedynczych stacji bazowych. Chiński gigant może mieć również problem z utrzymaniem ciągłości dostaw zamówionego sprzętu, którego produkcja uzależniona jest w jakimkolwiek stopniu od amerykańskiej technologii. Jakby tego było mało, to mogą się również pojawić problemy z późniejszym wsparciem technicznym już działających stacji bazowych. W końcu wdrażanie sieci piątej generacji wymaga również aktualizacji oprogramowania po stronie sieci LTE.

Do obaw tych odniósł się już Huawei. Firma stwierdziła, że korzysta z „technologii i komponentów, nad którymi rząd Wielkiej Brytanii ma ścisły nadzór„. Jednak zapewnienia te nie uspokoiły urzędników. Premier Boris Johnson wspomniał ostatnio o „uzasadnionych powodach technicznych„, które mogą być podstawą cofnięcia styczniowej decyzji rządu. Mówi się tutaj nawet o rozpoczęciu demontażu obecnie działającego sprzętu Huawei. Według nieoficjalnych informacji mógłby on się zacząć jeszcze w tym roku. Jednak już teraz możemy być niemalże pewni, że każde kolejne sankcje ze strony Stanów Zjednoczonych będą wymuszać ewaluację ich wpływu na szeroko rozumiane bezpieczeństwo sieci mobilnych.

Źródło: Reuters, The Guardian

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.