Dzisiaj pisaliśmy o tym, że firma Marka Zuckerberga lubi uciekać od założonych im spraw sądowych. Potrafi wymigać się, choćby brakiem prawnika mówiącego w danym języku. Ciekawe jest to, że nie przeszkadza im to spraw sądowych zakładać. Oczywiście, w jak najlepszej wierze, ale połączenie tych dwóch tematów jest co najmniej komiczne i irracjonalne.

W sieci nie brakuje złośliwych aplikacji. Powiedziałbym nawet, że wraz z rozwojem technologii, jest ich coraz więcej. Najgorsze jest to, że strasznie ciężko z tym walczyć, bo tak naprawdę przeciętny, zaatakowany Kowalski nie ma do tego narzędzi. Firma Facebook od jakiegoś czasu próbuje ocieplić swój wizerunek i to, co zrobili teraz może być lepszą opcją, niż zmiana nazw serwisów Instagram i WhatsApp. Postanowili pójść na noże z firmami, które rozprzestrzeniają w sieci złośliwe oprogramowanie.

Trzeba przyznać, że Facebook ma na to środki i narzędzia, aby się procesować.

Co prawda, powinniśmy się modlić, aby firmy, które zajdą im za skórę, nie były na rynku polskim, bo wtedy nici z wokandy. Jednakże, jeżeli to zagraniczne twory, to nie powinno być problemu. Obstawiam, że za inicjatywą stajni Marka Zuckerberga wcale nie stoją jakieś moralne przesłanki. Jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Facebook to machina i to nieobliczalnie wielka. Z dnia na dzień coraz bardziej rośnie w siłę. Do przewidzenia jest fakt, że osoby postronne chcą na jego potędze zarobić i korzystać z dóbr serwisu w tym celu. Oczywiście, sam Facebook z tego korzyści nie ma, a może dorobić się kolejnej łatki, co chyba na tę chwilę nie byłby mu na rękę. Na tę chwilę gigant złożył pozew przeciwko dwóch nieuczciwym firmom, które za pomocą ich portalu, rozprowadzają po sieci złośliwe aplikacje.

Pozwane firmy zasłużyły sobie na sprawę w sądzie.

Wypuściły do sieci aplikacje, które klikały w reklamy bez zgody i ingerencji użytkowników. Pozwane firmy to Lion Mobi (z Hongkongu) oraz JediMobi (z Singapuru). Firmy te umieściły w sklepie Google Play aplikacje, które automatycznie klikały w reklamy z serwisu Facebook. Wszystko to poprzez zainfekowane urządzenia nic nieświadomych użytkowników. Tym samym generowały zyski dla firm, które aplikacje umieściły. Facebook jednak bardzo szybko wypatrzył nadużycie i postanowił się z nimi rozprawić na drodze sądowej. Nie jest to jednak jedyne przewinienie. Jedna z firm kupowała na Facebooku reklamy dla swoich złośliwych aplikacji. Jest to kolejne nadużycie całkowicie niezgodne z zasadami Facebooka.

Jest to pierwsza tego typu sprawa i może się okazać, że otworzy pewien etap w świecie IT.

Do tej pory wiele zjawisk i przestępstw w sieci uchodziło ludziom płazem. Traktujemy internet jak twór totalnie nierzeczywisty. Pamiętajmy jednak, że zrzesza on ludzi z krwi i kości. Ci ludzie są obrażani, nękani, wykorzystywani, okradani. Może medium nie jest do końca realne, ale przestępstwo już tak i rzeczywiste są także jego skutki. Wielokrotnie spotykałem się z problemami (choćby znajomych w IT), którzy chcieli zakładać sprawy sądowe za przestępstwa popełnione w sieci. W większości wypadków policja/prokuratura wymigiwała się od ich prowadzenia, określając łamanie prawa w internecie jako niską szkodliwość społeczną. No, bo przecież jakiś Sebix nie przyszedł ci do domu, nie przyłożył noża do gardła i ukradł pieniądze. Ten sam Sebix włamał ci się nieopstrzenie na telefon i zrobił z niego koparkę Bitcoin, obniżając tym samym jego wydajność. Przecież Kowalska, lat 13 nie nękała koleżanki w szkole, popychając ją, obrażając. Kowalska, lat 13, tylko wrzuciła do sieci fotomontaż ze zdjęciem koleżanki, który ją negliżował i sprawiła, że ta targnęła się na swoje życie. Jak wspomniałem, może użyte narzędzie jest ze świata wirtualnego, ale konsekwencja popełnionej zbrodni jest bardzo realna.

facebook, wokanda, sąd, złośliwe oprogramowanie,
facebook, wokanda, sąd, złośliwe oprogramowanie,

To, co obie firmy zrobiły, to jednak żadna nowość.

Takich geniuszy w sieci jest na pęczki. Wiele razy spotykałem się z aplikacjami, pokroju „latarki”, które potrafiły zamulić mi system. Tylko głupek nie skapnąłby się, że aplikacja wykonywała w tle o wiele więcej czynności. Co prawda, Google regularnie chwali się kolejnymi skasowanymi programami ze swojej biblioteki. Jest to jednak pewnie kropla w morzu. W miejsce tych skasowanych pojawiają się kolejne. Ruch ze strony Facebooka jest o wiele większym krokiem. Możliwe, że to pokaże oszustom, że nie są bezkarni w sieci. Może nie odstraszy to wszystkich, ale na pewno większości da do myślenia. Bezkarność w sieci to zjawisko powszechne. Jest to jednak medium na tyle rozpowszechnione i dostępne dla wszystkich (dzieci, staruszkowie, kobiety, etc.), że czas najwyższy, aby z bezkarnymi zachowaniami skończyć. W sieci także trzeba być odpowiedzialnym za swój język i czyny. Jeżeli popełnimy przestępstwo, powinniśmy ponieść konsekwencje. To nasza druga, wirtualna rzeczywistość. Mimo że świat ten jest wirtualny, to rany w nim zadane są bardzo realne.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.