XXI w. to zdecydowanie era niesamowitego rozwoju technologicznego. Czasami łapię się na tym, że wokół mnie powstaje to, co jako smark oglądałem w telewizji. Nie skłamię, jeżeli stwierdzę, że żyję w przyszłości. Trzeba także przyznać, że dzięki tak szybkiej ewolucji, komunikacja z całym światem jest na wyciągnięcie ręki. Nie ma już problemu, aby oglądać codziennie, co robi kolega, mieszkający na drugiej półkuli. Wiele narzędzi to umożliwia, ale prym wiedzie tu Facebook i jego świta, jak choćby Instagram, Messenger czy WhatsApp.

Mało kto wie, że Instagram i WhatsApp należą do stajni Marka Zuckerberga tak jak i Messenger. Używa ich codziennie tak wiele osób, że przestałem już sprawdzać statystki. Nic jednak dziwnego, że mało kto wiąże te programy z „Fejsikiem„. Nazwy, które posiadają te aplikacje, wcale nie świadczą o tym, że pieczę nad nimi ma „Wiecznie Panujący Wódz Mareczek„. Okazuje się, że chyba ekipie Zuckerberga zaczęło to doskwierać i postanowili usystematyzować nomenklaturę.

Instagram from Facebook i WhatsApp from Facebook

Szef Facebooka doszedł do wniosku, że czas na poważnie zmiany w nazewnictwie jego systemów. Od kiedy pamiętam, jak kiedykolwiek jakiś gigant wpadał na taki pomysł, dobrze się to nie kończyło. Zacznijmy może od tego, że Facebook ostatnio robi sobie na własne życzenie koło „czterech własnych liter”. Wszystko przez ich podejście do składowania i wykorzystywania danych użytkowników. Nadmierne ich wykorzystywanie i sprzedawania wcale nie sprawia, że pałamy do portalu wielką miłością. Wprost przeciwnie. Coraz więcej osób ma ochotę pozbyć się kont na Facebooku. Teraz niestety może być tylko gorzej i tego właśnie gigant społecznościowy chce uniknąć. Znamy Marka Zuckerberga od tej strony, że zawsze musi powiedzieć ostatnie słowo. Zakładam więc, że ma plan, jak ocieplić wizerunek swojej Stajenki. Dziwi mnie tylko, że ma zamiar zacząć od nazewnictwa, ale kto ogarnie wizjonera.

Instagram

Facebook zamierza teraz lepiej oznaczyć zakupione usługi Instagram i WhatsApp.

Możliwe, że w tym szaleństwie jest metoda. Instagram i WhatsApp nie ciągną za sobą tak żałosnego ogona, jak Facebook. Ten drugi uchodzi nawet za jeden z najlepiej szyfrowanych komunikatorów na świecie (zaraz obok Telegrama). Skojarzenie ich z ekipą Marka Zuckerberga mogłoby narobić im kilku pozytywnych punkcików. Nazwy wzmiankowanych aplikacji mają zostać przemianowane na: Instagram from Facebook i WhatsApp from Facebook. Powiem szczerze, że może ma to jakiś sens marketingowy, ale za cholerę mi się to nie podoba. Nazwa powinna być krótka i łatwa do zapamięta, a to jest jakby wierszyk w podstawówce. Osobiście skłaniałbym się do jakieś krótsze wersji, choćby InstagramFB i WhatsAppFB, albo FaceInsta i FaceWhats. Co prawda, nie daje to tak dobitnie do zrozumienia, gdzie są korzonki tychże aplikacji, ale przynajmniej nie będzie wiele czasu na wymówienie, czy napisanie tego. Oczywiście, przedstawiciele Facebooka mają na to wszystko swoje wytłuczenie:

"Chcemy mieć klarowni, jeżeli chodzi o produkty i usługi, które są częścią Facebooka." - tłumaczył Bertie Thompson.

Nowość ma pojawić się w przeciągu kilku tygodni.

Ma się ona ukazać wraz z kolejną aktualizację. Nie znamy jednak konkretnej daty ani jakie systemy otrzymają aktualizację na początku. Ciekaw jestem, co z aplikacjami, które aktualizacji dostać nie będą mogły z różnych przyczyn. Czy Mark Zuckerberg ma pomysł, co zrobić z takimi niedobitkami? Myślę też, że większość userów nawet nie zwróci uwagi na to, że cokolwiek uległo zmianie. Dla nich i tak zawsze będzie to Instagram i WhatApp. Istnieje też inny, o wiele ciekawszy scenariusz. Zastanawiające jest to, czy będą osoby, które dopiero dowiedzą się o tym, że Instagram i WhatsApp należą do Facebooka, a następnie zrezygnują z nich. Może się okazać, że taki ruch, zamiast pomóc Zuckerbergowi, to tylko mu zaszkodzi. Oczywiście, nic się nie ukryje przed liczbami i statystyki bardzo szybko pokażą, czy było warto. Jeżeli ta zmiana nazw ma zadziałać tak, jak w przypadku systemów operacyjnych od Apple, to ja podziękuje za taki interes.

WhatsApp

Czy istnieje lepszy pomysł na ocieplenie wizerunku Facebooka?

Oczywiście! Na chłopski rozum zwykłego wyjadacza chleba wystarczyłoby szanować prywatność użytkowników i nie handlować ich danymi. Żadna zmiana nie naprawi tego, co jest zepsute pod spodem, czyli braku szacunku dla bezpieczeństwa sieciowego. Oczywiście, Facebook ma wiele zalet i jest lubiany na świecie, ale jakim to wszystko dzieje się kosztem. Jesteśmy mocno obdzierani z prywatności i manipulowani. Nie lubimy tego na co dzień, w relacjach międzyludzkich, ale mielibyśmy się zgadzać na to w sieci? Problemem jest to, że sprzedaż danych stanowi większą część dochodów Facebooka i trudno byłoby z niej zrezygnować. Nie znajdą się przecież samobójcy, którzy zapłaciliby za abonament dostępowy do tego portalu. Za bardzo firma przyzwyczaiła użytkowników do „pseudo darmowego” korzystania z aplikacji. Trzeba znaleźć teraz Złoty Środek, ale nie jestem pewny, czy w obecnej sytuacji takowy istnieje.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.