Walka gigantów to odwieczny problem branży IT. Albo kochają na pokaz, albo się szczerze nienawidzą i uprzykrzają sobie życie. Przeważnie jednak na tym dokopywaniu sobie przez potentatów rynkowych traci przeciętny użytkownik. Tym razem Apple chce utrzeć nosa stajni Marka Zuckerberga. Nie, żeby Mark był bez winy. Wszyscy dobrze wiemy, ile ma na sumieniu. Domyślamy się też, że to zapewne kropla w morzu. Apple jednak lubi być zawsze góra i dyktować warunki i chyba znów próbuje to wymusić.

Apple to rynek szczególnie anglojęzyczny. Jeżeli popatrzymy na mapy zasięgowe usług i produktów Apple, to szczególnie kochają go mieszkańcu USA i Wielkiej Brytanii. Muszę też przyznać, że mimo cen, jakie trzeba zapłacić za Apple Wygodę, to w naszym kraju widuje coraz więcej produktów tej firmy. Właśnie dlatego gigant z Cupertino myśli, że może sobie na wiele pozwolić. W końcu jest pierwszy graczem na rynku technologicznym urządzeń mobilnych i stacjonarnych. Prawda leży jednak pośrodku. Jedni mocno zależą od drugich, ale nie chcą sobie z tego wyraźnie zdać sprawy.

Apple postanowił przykręcić kurek Facebookowi.

Chodzi dokładnie o ograniczenie dostępu do danych, które ma zostać wprowadzone z iOS 13. Bohaterem problemu są rozmowy głosowe przy użyciu VoIP. W przypadku Facebooka oberwą wtedy dwie aplikacje: Messenger i WhatsApp. Te programy na takie konwersacje pozwalają. WhatsApp wykorzystuje ten mechanizm do realizacji szyfrowania end-to-end. Gorzej będzie jednak z innymi aplikacjami. Apple ma zamiar także skrócić sznurek innym firmom. Ciekawe jest to, że zmiany, jakie wprowadzi w iOS 13 Apple najprawdopodobniej, wymuszą na Facebooku przeprojektowanie aplikacji. Nie miałbym nic przeciwko. Już dzisiaj wiemy, że Facebook i Messenger są dziurawe, jak ser szwajcarski. Myślę, że mark jest za mądry, aby popełnić tak rażące błędy. Te aplikacje takie mają być, aby mógł handlować naszymi danymi. Nie liczny jednak na to, że się do tego przyzna.

Facebook twierdzi, że używa API Apple’a nie po to, by zbierać dane.

Jest to stwierdzenie co najmniej komiczne, zwłaszcza w perspektywie ostatnich wydarzeń. Firma uważa, dzięki temu zapewnia „światowej klasy doświadczenie przesyłania prywatnych wiadomości”. Co więcej, jeden z przedstawicieli Facebook pokusił się o stwierdzenie, iż „zmiany wprowadzone przez Apple są nieistotne”. Nie jest to jednak koniec problemów. Były szef ds. oceny aplikacji w Apple, Phillip Shoemaker zwraca uwagę na to, że w 2014 roku Facebook próbował pozostawić funkcję połączeń głosowych w swojej głównej aplikacji, choć rolę komunikatora pełnił już Messenger. Wtedy to właśnie Apple mocno się zbuntowało i nie zgodziło się na taki ruch. Zaznacza on także, że przecież aplikacja Messenger może używać VoIP w tle, ale tak naprawdę nie jest jasne, do czego wykorzystuje tę możliwość. Zaciekawiło was to? Mnie również i dało mi do myślenia.

apple, facebook,

Facebook i Apple są na wojennej ścieżce nie od dziś.

Pamiętamy przecież, że w 2018 r. Tim Cook skrytykował podejście Facebooka do prywatności w kontekście afery Cambridge Analytica. Ciężko jest o tej akcji zapomnieć. To ona okryła firmę Facebook bardzo złą sławą. Sam Cook powiedział wtedy: „Moglibyśmy zarobić mnóstwo pieniędzy, gdybyśmy monetyzowali naszych klientów, gdyby nasi klienci byli naszym produktem. (…) Zdecydowaliśmy się tego nie robić. Nie będziemy handlować twoim życiem osobistym. Prywatność jest dla nas prawem człowieka, wolnością obywatelską „. Tim Cook krytykował firmę Marka Zuckerberga także w tym roku. Było to kilka miesięcy temu, dokładnie w marcu, jak w sieci pojawiły się cytaty, w których zwrócił uwagę, że Facebook stał się narzędziem propagowania nienawiści. Trudno się z nim nie zgodzić. Stawia to Facebook w bardzo niekomfortowej sytuacji. Albo użytkownicy Apple będą mieli dostęp do aplikacji FB, albo nie.

Oczywiście, najbardziej ucierpi na tym użytkownik.

Apple zapewnia, że rozwija usługi, które mają konkurować z narzędziami Facebooka, ale przecież nim nie będą. To tak, jak stara wojna z polskim komunikatorem Gadu-Gadu. Był żałosny, nieszyfrowany, kto się znał na temacie, to łapał się za głowę, jak można go używać. Jednakże, alternatywy choćby w postaci Jabbera wtedy nikt z typowych userów nie potrafił wrzucić na komputer i nawet nie chciał. Userzy, którzy wypieli się na niebezpieczną aplikację, tracili kontakt sieciowy ze znajomymi. Jest co prawda jeszcze jeden pomysł, który może być o wiele lepszy, niż iMessage. Apple planuje wypuszczenie na rynek funkcjonalności, która nazywa się „Zaloguj się z Apple„. Ma ona umożliwić logowanie do firm trzecich za pomocą Apple ID. Firma zapewnia, że dzięki temu będzie bezpieczniej. Dużo mogę firmie Apple zarzucić, ale na tworzeniu bezpiecznych urządzeń i systemów to oni się znają. Dlatego czekam na pojawienie się usługi w sieci.

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.