Wiele osób mylnie uważa, że 5G jest przede wszystkim chińską technologią. Gdyby tak było, to Chiny byłyby pierwszym krajem z komercyjnymi sieciami nowej generacji. Tymczasem pojawiły się one tam dopiero 1 listopada, a w Korei i Stanach Zjednoczonych pierwsze sieci 5G wystartowały na początku kwietnia, czyli ponad pół roku wcześniej.

Według wcześniejszych zapowiedzi komercyjne sieci 5G miały ruszyć w Chinach na początku października. Tak się jednak nie stało. Zamiast tego chińscy operatorzy zaczęli dosłowną przedsprzedaż planów taryfowych (oraz urządzeń) 5G. W ten sposób telekomy sprawdziły zainteresowanie nową technologią i mogły wystartować z dość pokaźną bazą abonentów. Krok ten okazał się bardzo dobrym pomysłem, bo na przedsprzedaż usług 5G skusiło się ponad 10 milionów Chińczyków. Z kolei w dniu uruchomienia nowych sieci trzej główni operatorzy korzystali z około 86 tysięcy stacji bazowych 5G. Obecnie usługi nowej generacji dostępne są na terenie największych miast (m.in. w Pekinie, Szanghaju i Kanton). Do końca tego roku usługi 5G mają pojawić się w kolejnych 50 miastach.

5G SA vs NSA – Chiny chciały zacząć z „grubej rury”, ale im nie wyszło

Wszystkie komercyjne sieci 5G działają obecnie w trybie NSA (Non-Standalone). Oznacza to, że stancje bazowe nowej generacji są „doczepione” do obecnej infrastruktury LTE. W praktyce oznacza to tyle, że każdy nadajnik 5G (gNodeB) komunikuje się z siecią szkieletowej za pośrednictwem stacji 4G (eNodeB). Przy czym elementy owej sieci EPC (Evolved Packet Core) są jedynie ulepszonymi wersjami urządzeń znanych z sieci 4G. Dlatego też pierwsze implementacje sieci 5G oferują w porównaniu z 4G jedynie szybsze pobieranie i wysyłanie danych. Niestety opóźnienia pozostają na tym samym poziomie.

Dlatego też chińscy operatorzy chcieli rozpocząć świadczenie usług 5G od wdrożenia tej technologi w wariancie SA (Standalone). W tym przypadku stacja bazowa nowej generacji komunikuje się z bezpośrednio z nową siecią szkieletową. Takie rozwiązanie ma oferować 10-krotną redukcję opóźnień. Niestety Chińczykom to się nie udało. Chciałoby się powiedzieć, że plany były ambitne, ale wyszło jak zawsze. Niby tak jest. Jednak nie możemy zapominać o jednym.

Chiny to potencjalnie największy rynek użytkowników 5G na świecie

Chiny są obecnie największym rynkiem telekomunikacyjnym na świecie. Według danych opublikowanych przez Centrum Informacji o Chińskiej Sieci Internetowej (CNNIC) jest tam ponad 788 milionów aktywnych użytkowników internetu mobilnego. Dlatego nikogo nie powinno dziwić to, że każdy chiński operator planuje mieć w jednym dużym mieście około 10 tysięcy stacji bazowych 5G. Dla porównania tyle nadajników mają najwięksi polscy operatorzy na terenie całego kraju. Przy czym różnica ta nie bierze się z domniemanego dużego „zagęszczenia słupów”.

Tak duża liczba stacji bazowych 5G w Chinach nie ma nic wspólnego ze specyfikacją techniczną nowej technologi. Chińscy operatorzy pozyskali do tej pory licencje na korzystanie z częstotliwości z tzw. pasm sub-6 GHz. Czyli tych samych, które są używane przez inne obecnie funkcjonujące systemy radiokomunikacyjne. Chiński rząd ma zaproponować plan dystrybucji częstotliwości milimetrowych (26/28 GHz) dopiero w grudniu tego roku.

Ogromna liczba użytkowników sieci mobilnych wymusiła na chińskich operatora konieczność budowy tzw. pikokomórek. Są to gęsto rozmieszczone stacje bazowe z nadajnikami niedużej mocy (od 1 W do 5 W). Dzięki temu ruch generowany przez tak dużą liczbę użytkowników rozkłada się na większą ilość stacji bazowych, co nie prowadzi do efektu zapychania się sieci.

Nokia pikokomórka
Stacja bazowa małej mocy (fot. Nokia)

W Chinach powstają dwie, a nie trzy, ogólnonarodowe sieci 5G

Kiedy mówimy o łącznej liczbie stacji bazowych 5G w Chinach musimy pamiętać o współpracy podjętej przez dwóch dużych operatorów. Dlatego też mamy tutaj do czynienia z budową dwóch ogólnonarodowych sieciach nowej generacji. Pierwsza z nich należy do China Mobile. Operator ten ma uruchomić do końca tego roku 50 tysięcy nadajników. Z kolei China Unicom i China Telecom budują wspólną sieć. Obaj operatorzy stwierdzili, że będą mieli po 40 tysięcy stacji bazowych. Przy czym nie wiadomo czy wszystkie nadajniki będą współdzielone, czy też nie.

Początkowo jeden z chińskich producentów urządzeń 5G (ZTE) obawiał się, że taka współpraca przełoży się na gorsze wyniki finansowe. Jednak plany chińskich operatorów są na tyle ambitne, że na rynku znajdzie się miejsce dla wszystkich 4 producentów, tj. Ericssona, Huawei, Nokii oraz ZTE. Chińska firma China Tower Corp, która buduje stacje bazowa, spodziewa się, że do końca tego roku liczba zamówień na instalacje dobije 100 tysięcy.

Źródło: FierceWireless

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.