Upały nie spowalniają świata nowych technologii, który co tydzień przynosi nam kolejne ciekawostki. Tydzień temu rozpisywaliśmy się o zmianach w niemieckim prawie, które ucieszyły twórców gier komputerowych nawiązujących do II wojny światowej. Natomiast tym razem zaczynamy od wieści związanych z zapowiedzianą prawie rok temu ładowarką Apple AirPower.

Bezprzewodowa ładowarka Apple AirPower ma już niedługo trafić do sprzedaży

Wiele osób zarzuca Apple, że ma problem z zaprojektowaniem tak trywialnego urządzenia, jakim jest bezprzewodowa ładowarka do smartfona. Jednak mata ładująca AirPower nie ma być zwykłą ładowarką. Przede wszystkim Apple musi pogodzić w jednym urządzeniu dwie technologie bezprzewodowego ładowania: Qi oraz MagSafe. To drugie rozwiązanie zostało opracowane przez Apple i jest używane do ładowania smartwatchy Apple Watch. Natomiast technologia Qi jest stosowana do ładowania iPhone’ów. Na szczęście ostatnie plotki mówią o tym, że inżynierom Apple udało się rozwiązać napotkane problemy. Ładowarka AirPower ma zostać dopuszczona do sprzedaży w przyszłym miesiącu. Wstępnie została ona wyceniona na równowartość 145 dolarów, czyli w okolicy 550 zł. Jednak nie wiemy, czy zbliżona cena będzie obowiązywać również w Polsce. Przy okazji warto zaznaczyć, że ładowarka AirPower jest produktem, na który Apple kazało nam dość długo czekać. Od prezentacji urządzenia (podczas zeszłorocznej konferencji) do rozpoczęcia jego sprzedaży, minie przynajmniej rok.

Sztuczna inteligencja potrafi rozpoznawać programistów po napisanym kodzie

programista

Uczenie maszynowe oraz sztuczna inteligencja mają wiele potencjalnych zastosowań, które mogą ułatwić nasze codzienne życie. Jednak po co komu algorytm, który rozpoznaje programistę na podstawie fragmentu napisanego kodu? Tego typu rozwiązanie na pewno przyda się w firmach, projektach zrzeszających anonimowych programistów oraz specjalistom identyfikujących autorów wirusów. Jednak cały szkopuł tkwi w sposobie uczenia algorytmu. Naukowcy wyuczyli model machine learningowy za pomocą niedużego zbioru danych. Algorytmowi pokazano najpierw po 8 fragmentów kodu pochodzących od każdego z sześciuset programistów. Następnie podczas testu poddano analizie niepodpisane próbki. Eksperyment pokazał, że skuteczność wytrenowanego modelu jest na poziomie 83%. Oznacza to, że sztuczna inteligencji w ponad 8 na 10 przypadków wskazała właściwego dewelopera. Jest to dość dobry wynik jak na wczesny etap projektu.

Brytyjski operator testuje LiFi (Wi-Fi po świetle)

LiFi

Technologia LiFi (Light Fidelity) została opracowana przez naukowców z Uniwersytetu Edynburskiego w 2012 roku. Całkiem możliwe, że rozwiązanie to niedługo będzie stanowić uzupełnienie sieci Wi-Fi oraz innych systemów korzystających z bezprzewodowej komunikacji radiowej. LiFi przesyła dane za pomocą żarówek LED, których jasność jest regulowana z dużą częstotliwością. Natomiast odbiornik wyposażony jest w fotodetektor, który potrafi zarejestrować niewidoczne dla ludzkiego oka zmiany. Jednak, żeby możliwa była komunikacja dwukierunkowa, to odpowiedni modem musi oprócz fotodetektora posiadać również diody LED, które służą do nadawania informacji zwrotnych. Rozwiązaniem tym zainteresował się brytyjski operator O2, który zamontował system LiFi-XF w pokoju demonstracyjnym „Explore Room”. Firmy promujące LiFi uważają, że technologia ta będzie mogła konkurować z dobrze nam znanym Wi-Fi. Główną zaletą świetlnej transmisji danych jest to, że może być ona stosowana tam, gdzie nie można używać fal radiowych. Chodzi tutaj m.in. o szpitale, które są wyposażony w sprzęt medyczny wrażliwy na pracę urządzeń radiowych.

Apple pozbyło się konkurencyjnego sklepu z grami na iPhone’y

iPhone

Apple bardzo ceni sobie wypracowany przez lata ekosystem. Oznacza to, że posiadacze iPhone’ów nie mogą instalować aplikacji, które nie są dystrybuowane za pomocą sklepu App Store. W ten sposób Apple nie tylko ma pełną kontrolę nad instalowanymi przez użytkowników aplikacji, ale może również zapewnić im bezpieczeństwo. Jednak nie wszystkim podoba się monopol App Store. Do owych buntowników zalicza się również japoński oddział Yahoo, który świadczy usługę Game Plus. Polega ona na streamingu gier na platformy, które obsługują HTML5. W ten sposób odpada problem kompatybilności i konieczność przenoszenia aplikacji. Jednak Apple nie spodobało się to, że Yahoo oferowało programistom lepsze warunki, przez co tworzenie gier na system iOS stało się mniej opłacalne. Dlatego prawnicy reprezentujący firmę z nadgryzionym jabłkiem zgłosili usługę Game Plus do japońskiej Federalnej Komisji Handlu. Yahoo wycofało się z pomysłu, a Apple umocniło swoją pozycję. Nie jest to pierwszy przypadek, w którym właściciele usług strumieniowania gier wideo mają problem z gigantem z Cupertino. Dobrym przykładem jest tutaj Valve i ich aplikacja Steam Link, która początkowo naruszała regulamin obowiązujący w App Store.

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.