Google nie raz już pokazało, że nie szybko odda tytuł potentata rynkowego w dziedzinie nowych technologii. Powiem też szczerze, że to, co zaczynają proponować, coraz bardziej mi się podoba. Tym razem wzięli się z temat, który chciałbym potraktować z niesamowitą wrażliwością i delikatnością, czyli za chorobę nowotworową. Rak to schorzenie, którego boi się chyba każdy. Pomimo ogromnego zaawansowania medycyny w dzisiejszych czasach, rak dalej traktowany jest w społeczeństwie jak wyrok śmierci. Co więcej, wiele z tego dzieje się tylko dlatego, że choroba ta zostaje wykryta bardzo, ale to bardzo późno, w momencie, gdy pacjentowi niewiele można pomóc. Wiele papla się o diagnostyce i działaniu prewencyjnym, ale tak naprawdę ładnie to wygląda na papierze do raportu sezonowego, albo w mediach. W rzeczywistości diagnostyka chorób nowotworowych leży i kwiczy.

Lekarze dysponują naprawdę dobrej jakości sprzętem do wykrywania zmian nowotworowych. Obecne aparaty do USG, są o niebo lepsze niż te, za czasów naszych rodziców. Mamy dostęp do rezonansu magnetycznego, tomografu, mammografu, a niestety mimo to, są pacjentki, które latami cierpią. Sam znam kobietę, która przez trzynaście lat chodziła po lekarzach, bo wiedziałam, że coś jest nie tak. Odczuwała ogromny ból, dostałam krwotoków. Lekarze mówili tylko: „Nic Pani nie jest„, „Taka Pani uroda„, „Jak Pani urodzi, to Pani przejdzie„, albo przepisywali leki antykoncepcyjne, które powodują przecież rozwój chorób nowotworowych. Na dzisiaj kobieta nie ma jajników, jajowodów, macicy, szyjki, nerki i 40 cm jelita. Kobieta ma dopiero 33 lata. A wystarczyła odpowiednia diagnostyka, której niestety zabrakło.

Ciężko jest mi uwierzyć, że mamy za słaby sprzęt i dlatego nasza diagnostyka nowotworowa woła o pomstę do nieba.

Obstawiałbym bardziej, że problemem jest nie tyle elektronika, ile błąd ludzki. Nie raz spotkałem się, z tym że lekarze mimo dyplomów i nagród nie potrafili przeczytać wyników obrazowania. Oczywiście, nie każdy jest specjalistą-radiologiem, ale tacy lekarze, jak ginekolodzy, onkolodzy, czy endokrynolodzy winni mieć taką umiejętność. Szczególnie lekarze od spraw stricte kobiecych. Poza badaniem palpacyjnym ultrasonografia jest podstawową metodą diagnostyczną w ginekologii. Spotkałem się jednak z takimi przypadkami, gdzie specjalista chorób płci pięknej nie zobaczył na USG wielkiego guza, a nawet do porodu nie był w stanie rozpoznać płci dziecka. Człowiek jest omylny, ale warto byłoby takie błędy ograniczyć do zera. W końcu od takiej diagnozy zależy czyjeś życie.

google, ai, rak,

Google chyba wzięło sobie te problemy do serca, ponieważ zaczęło mocno pracować nad poprawnością obrazowania.

Zespół AI wraz z DeepMind, Uniwersytetem Northwestern i dwoma instytutami medycznymi, przeprowadził interesujące badania. Wynika z nich, że sztuczna inteligencja może pomóc lekarzom we wczesnym wykrywaniu raka. Na tę chwilę badania skupiły się na nowotworze piersi. Według statystyk rak piersi jest najczęściej występującym nowotworem złośliwym wśród kobiet Polskiej populacji. Liczba zachorowań przekroczyła 16 500 rocznie. Dane te widnieją w Krajowym Rejestrze Nowotworów w Centrum Onkologii. Najgorsze jest to, że choćby w 2012 roku wykryto 17000 nowych przypadków raka piersi oraz stwierdzono 5350 zgonów z tego powodu. Liczba ta z roku na rok ulega zwiększeniu. Jest to problem, który wymaga weryfikacji i naprawy. Wiele przypadków zgonów spowodowanych jest właśnie późną diagnozą. Mimo tego, że jest wiele programów profilaktyki nowotworowej, to dalej wykrywalność jest niewielka. W takich przypadkach może pomóc nowa technologia od Google.

Google do wykrywania raka piersi potrzebuje jedynie zapisu rentgenowskiego z mammografii.

Szkolenie AI odbyło się na podstawie 88 tys. zdjęć mammograficznych. 76 tys. wykonano w USA, a 14 tys. w Wielkiej Brytanii. Co więcej, następnie sprawdzono jego możliwości na 28 tys. zdjęć z innej puli. Według danych 25 tys. pochodziło ze Stanów Zjednoczonych, a 3 tys. z Wielkiej Brytanii. Bardzo ciekawe okazały się rezultaty tego badania i muszę przyznać, że też są one mocno obiecujące. Okazuje się, że SI zmniejszyła liczbę nieprawidłowych wyników pozytywnych. Chodzi o takie wyniki, gdzie pacjent nie był chory, ale rozpoznano u niego zmianę nowotworową. Pomiary miały na celu sprawdzenie także, czy uczenie AI na próbce z jednego kraju, da rezultaty w przypadku badań z innego obszaru. Te rezultaty także są niesamowicie frapujące. Okazało się, że model można uogólnić, a wciąż będzie bardziej efektywny niż ludzie.

google, ai, rak,

Nieszablonowe jest też to, że Google SI miała do dyspozycji o wiele mniej danych, niż lekarze.

Ważne jest także, że w trakcie szkolenia Google badacze nie użyli żadnych informacji z wywiadów medycznych. Jest to krok wręcz przełomowy. Oczywiście, na tę chwilę metoda jest jeszcze w fazie testów i nie można jeszcze traktować jej jako mocno wiarygodną, ale wyniki są niesamowicie obiecujące. Wygląda na to, że sztuczna inteligencja może bardzo pomóc w diagnostyce nowotworowej i być świetnym narzędziem pomagającym lekarzom. Oczywiście, do czasu wprowadzenia tego systemu w życiu muszą zmienić się też przepisy związane z rozpoznawaniem nowotworów. Na tę chwilę nie ma punktu, który pozwalałby AI na diagnozowanie chorych.

Nie jest to pierwsze osiągnięcie Google z tej dziedziny.

W tamtym roku gigant z Mountain View pochwalił się podobnym narzędziem do diagnozowania zmian skórnych. który swoją skutecznością przewyższył lekarzy pierwszego kontaktu i jednocześnie dorównał skuteczności diagnoz dokonywanych przez dermatologów. Osobiście jestem niesamowicie ciekawy, jak wprowadzanie tego typu systemów sprawdzi się w rzeczywistości. Mówi się, że maszyny mylą się tak, jak ludzie, którzy je tworzą. Te automaty uczą się same i w przeciwieństwie do człowieka nie męczą się, nie mają myśli zabitych czymś innym i pamiętają to, czego się nauczyły. Komputer nie ściąga na egzaminach i nie kupuje prac dyplomowych. Czerpie i przechowuje tę wiedzę, którą mu zaaplikujemy. Dlatego warto pomyśleć o tym, aby takie narzędzie trafiły to użytku produkcyjnego. Może być to ogromny skok w dziedzinie medycyny.

google, ai, rak,

Zapewne wielu naszych czytelników nie jest na tę chwilę przekonanych, co do takiej metody diagnostycznej.

W Polsce przeciwnicy różnego rodzaju ewolucji technologicznej pokazują się na każdym kroku i krzyczą głośniej, niż grają na koncercie Black Metal. Krzyk ten nie jest podparty żadnymi naukowymi dowodami, to wręcz bełkot ludzi, którzy na fizyce, biologii, chemii i matematyce rzucali się samolocikami, albo chodzili na wagary, a kiedy dorośli, próbują tłumaczyć wszechświat przez pryzmat swojej skromnej osoby, bez podstawowej wiedzy naukowej.

Brak jej może powodować w ludziach strach przed nowościami, a ten implikuje wymyślanie różnego rodzaju teorii spiskowych.

Musimy jednak pamiętać, że każda nowatorska metoda wprowadzana przez naukowców na przestrzeni lat, zawsze wiązała się ze swojego rodzaju krytyką i hejtem, a nawet przerażeniem. Kopernik był wyśmiewany na kulistą ziemię, a z  William Harvey, a śmiali się, kiedy wygłosił prelekcję o krążeniu krwi. Jak wszyscy wiemy, dzisiaj korzystamy z tych praw, na co dzień i nikt ich nie kwestionuje. Myślę, że podobnie będzie z wprowadzeniem AI na rynek medyczny. Jednakże pewna doza zaufania ze strony personelu medycznego i pacjentów może sprawić, że uratuje się wiele żyć, a o to zawsze warto walczyć.

google, ai, rak,

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.