Platforma EA Origin miała swoją premierę w 2011 roku. Firma Electronics Art wypuściła ją po to, aby w łatwiejszy i szybszy sposób dotrzeć do graczy. Oznacza to, że w przyszłym roku mielibyśmy do czynienia z okrągłym jubileuszem. Normalnie, każda szanująca się firma świętowałaby z tej okazji w jakiś specjalny sposób. Okazuje się jednak, że EA rozumie słowo “specjalnie” inaczej niż reszta świata i postanowiło z tej okazji zastąpić swoją platformę online innymi narzędziami.

Origin jest platformą, w której gry udostępniane są w formie cyfrowej. Jest to niesamowicie wygodne. Mamy ulubione tytuły w jednym miejscu. Sam od wielu lat z niej korzystam. Oczywiście, wiele razy robiła mi “nieproszone” niespodzianki, ale nie narzekam na nią zbyt mocno. Okazuje się jednak, że firma, do której należy Origin, postanowiła zastąpić platformę innymi narzędziami. Do tej pory to Origin pełniło funkcję sklepu z grami w wersji cyfrowej oraz systemu kontroli dostępu do danych w formie cyfrowej (DRM). W przyszłym roku dostaniemy nowe narzędzia. Swoją drogą długo zastanawiałem się, skąd taka zmiana.

EA Origin to ciekawe system dystrybucji cyfrowej, ale nie jest wolny od błędów i niedociągnięć.

Platforma posiada wiele trybów gry. Możemy pobrać tytułu i grać offline. Gry pobierają się szybko i ich status możemy zapisywać i trzymać w chmurze. Dzięki temu po reinstalacji mamy zapisane stany i nie musimy kopiować plików pomiędzy urządzeniami/systemami. Dodatkowo platforma Origin przechowuje wszystkie gry — nieważne, gdzie kupione — w jednym miejscu. Dzięki niej możemy też grać, korzystając ze społeczności EA. Wyszukiwanie znajomych jest proste! Dla najbardziej wkręconych, rozgrywkę możemy transmitować na Twitchu. Aplikację możemy pobrać na system Windows i MacOS. Nie ma niestety wersji na system Linux (przez co bardzo ubolewam). Zastanawiam się, czy po zmianie takowa opcja się pojawi. Konkurencja (czyli platforma Steam) takową opcję posiada, czym skradła sobie serca wielbicieli systemów z pingwinami w logo.

EA Origin, ea sport, electronics art, ea play, ea play pro, origin,

EA Origin służył nam dzielnie przez dziewięć lat.

Teraz dowiadujemy się, że to koniec drogi z aplikacją od EA. W przyszłym roku sklep cyfrowej dystrybucje od Electronics Art zostanie zastąpiony przez takie narzędzia jak: EA Play i EA Play Pro. Zacznijmy może od tego, że EA Play jest nazywana przez producentów platformą gier nowej generacji. Wygląda na to, że firma nie chciała wprowadzać kolejne aktualizacji, ale wymienić całkowicie system dystrybucji. Co więcej, wygląda na to, że firma najwyraźniej chce wbić się w moment premier nowych konsoli od Microsoftu i od Sony. Jeżeli chodzi o EA Play Pro, to zapewne o będzie ono odpowiednikiem wersji Origin Access Premier, gdzie dostępne były najnowsze gry. Oczywiście, nikogo chyba nie zdziwi, że przyrostek Pro oznacza dodatkową opłatę. W końcu, jeżeli chcemy mieć więcej i wcześniej, to trzeba za to zapłacić.

EA Origin to fajna aplikacja, ale nie będę jakoś specjalnie płakał jak zostanie zastąpiona.

Prawda jest też taka, że promocja nowych aplikacji już na tę chwilę pokazuje, że nie będzie za czym tęsknić. Wszystko dlatego, że wiceprezes EA, Michael Blank, powiedział serwisowi GamesBeat, że nowa aplikacja EA na komputery będzie szybsza niż Origin. Co więcej, pozwoli graczom wygodniej angażować się w swoje gry. Trudno się nie cieszyć z takiego obrotu sprawy. Firma informuje także, że w wygodny i bezproblemowy sposób przeprowadzi migrację. Oznacza to, że na nowej platformie będziemy w stanie korzystać z wykupionych do tej pory gier i pakietów. Z punktu widzenia administratora, to będzie naprawdę operacja wysokiego ryzyka, ale liczymy na profesjonalizm ze strony firmy EA. Co prawda, migracje zawsze kończą się problemami. Zapewne tak będzie i w tym przypadku. Mamy jednak nadzieję, że będzie ich jak najmniej i szybko je ogarną.

EA Origin, ea sport, electronics art, ea play, ea play pro, origin,

Na razie nie mamy żadnych więcej informacji dotyczących następców EA Origin.

Nie ma też dokładnej daty, kiedy miałaby nastąpić wymiana systemów. Wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby na początek wprowadzono nowe aplikacje z formie testowej. Później, pozwalano użytkownikom korzystać z obu systemów, a w kolejnych krokach powoli eliminowano z użycia Origin. Byłoby to chyba najwygodniejsze i najbezpieczniejsze. Wybór jednak należy do EA. Skoro EA planuje zmianę na przyszły rok, to zapewne niedługo otrzymamy jakieś bardziej oficjalne informacje. Jeżeli zmiana system dystrybucji sprawi, że moje Simsy nie będą się wysypywać kilka razy w roku, to naprawdę ozłocę firmę EA. Obecnie, muszę je co jakiś czas przeinstalowywać, bo zwyczajnie się nie uruchamiają (bez jakiejś głębszej przyczyny).

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.