Od czasu premiery, zastanawiam się, ile będzie nas kosztować, gdy nowy iPhone SE ulegnie destrukcji. Fani produkcji Apple wiedzą dobrze, że naprawa sprzętu z logiem nadgryzionego jabłuszka (nawet w nieoficjalnych serwisach) to naprawdę spory wydatek. Ostatnio roztrzaskałem szybki (tylną i przednią) w swoim iPhone X i dostałem rachunek na 1500 zł. Serwis był na tyle uprzejmy, że zaproponował mi 500 zł rabatu, ale bez tego… Koszty naprawy iPhone potrafią zamordować. Tym bardziej byłem zszokowany, kiedy dotarła do mnie informacja, że naprawa iPhone SE może okazać się tańsza.

W czasach, kiedy pandemia zabiera ludziom źródło dochodów i uszczupla ich budżet, każda złotówka się liczy. Wiele osób, które przyzwyczajone są do pewnego standardu życia, będzie musiała z niego zrezygnować. O ile zawsze drażniły mnie kwoty wypuszczane przez firmy pokroju Apple, to teraz mogą otworzyć puszkę Pandory. Wszyscy wiemy, że Apple to firma o wysokim standardzie, ale mam wrażenie, że ceny za ich sprzęt powoli przekraczają granice zdrowego rozsądku. To samo jest z naprawami. Zatem każda złotówka oszczędzona na tych produktach, jest jak dar z nieba.

Nowy iPhone SE to telefon budżetowy, ale cena już taka budżetowa nie jest.

Oczywiście, patrząc na to, ile wydajemy na flagowców spod Cupertino, to wydatek rzędu 2200 zł to błahostka. Niestety, żyjemy w kraju, gdzie pensje większości ludzi tyle wynoszą (a czasami nawet i nie). Także nazywanie smartfona za 2200 zł budżetowym, to dalekie niedopowiedzenie. Wcześniej wspomniałem też o niesamowicie drogim naprawach sprzętu Apple. Jeżeli nie mamy wykupionego ubezpieczenia, to naprawdę lepiej jest wywalić zepsutego iPhone i kupić coś nowego. Weźmy na przykład najnowszego flagowca — iPhone XS. Koszt naprawy zbitych szybek w tym modelu w nieoficjalnym serwisie to aż 1100 zł za przód (gdy nie działa LCD, a przeważnie dostaje ono po kościach w trakcie upadku) i 550 zł za tylne szkło. Ceny jak z kosmosu!

Z uwagi na takie wyceny zacząłem mocno zastanawiać się, jak jest w przypadku „budżetowców” i czy nowy iPhone SE też będzie tak drogi w utrzymaniu.

Przeczytałem ostatnio w sieci ciekawe określenie odnośnie do iPhone SE. Został on nazwany przez jednego z blogerów „potworkiem Frankensteina”. Niesamowicie mi się to określenie spodobało i muszę się z nim absolutnie zgodzić. To już nie tylko hybryda, a chyba nawet trybryda (czy jak to się tam nazywa). Pierwszy iPhone SE był połączeniem podzespołów z iPhone 5 i 6s. W przypadku najnowszej zabawki mamy do czynienia już z niezłą krzyżówką genetyczną.  Nowy model łączy w sobie:

  • obudowę z linii iPhone 8 – ma nawet takie same wymiary,
  • topowe podzespoły z iPhone 11 – w tym m.in. procesor Apple A13 Bionic z iPhone 11,
  • niską, jak na możliwości Apple cenę (ale te „niska” winno być swojego rodzaju ironią).
nowy iphone se, iphone 8,

Dla mnie, nowy iPhone SE to taki smartfon dla… no właśnie.

Nie chce nikogo obrazić, ale… Apple jest firmą, na którą nie każdy może sobie pozwolić. Więc, jak już chcesz naprawdę porządny sprzęt, to kupujesz flagowaca. Linia SE jest wtedy, kiedy nie stać cię na flagowca, ale koniecznie chcesz się pochwalić jabłkiem na obudowie. Trochę lipa, bo niewarte zachodu. Apple kupuje się dla jakości, a nie dla logo. Dobre jest jednak to, iż cena za naprawdę iPhone SE może okazać się całkiem zaskakująca – i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wszystko właśnie przez tę mieszankę części z różnych modeli. Do urządzenia wydanego w tym miesiącu pasuje zaskakująco wiele części, których użyto do produkcji iPhone 8, który pojawił się na rynku w 2017 roku. Na serwisie iFixit możemy przeczytać, że w nowym telefonie Apple można zamontować zarówno pochodzące z iPhone 8 gniazdo na kartę SIM, jak i silnik haptyczny oraz cały nawet front, czyli ekran wraz z mikrofonem i czujnikiem zbliżeniowym użyty pierwotnie do produkcji telefonu sprzed trzech lat. Co ciekawe, podobnie jest też z… aparatami.

Istnieją też plotki, że nowy iPhone SE może przygarnąć na pokład aparat z iPhone XR/XS.

Jest to lekko wyimaginowane jak dla mnie, ale… mówi się, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeżeli okazałoby się to prawdą, to „budżetowiec” byłby w stanie robić lepsze fotki niż flagowiec sprzed dwóch lat. To, co nie pasuje do nowego iPhone SE ze starej gwardii, to akumulator. Powodem jest płyta główna. Kiedy podepniemy do niej sprzęt z iPhone 11 (który odpowiada rozmiarem) to smartfon zwyczajnie się nie uruchomi. Jaki jest w tym wszystkim haczyk (bo jak wiadomo, każde ułatwienie życia jakiś ma)? Musimy zdać sobie sprawę z tego, co stanie się w trakcie tego typu wymiany. Mimo że części pasują do SE, to nie są to … jego elementy. To, co ciągnie ludzi do Apple, to praca na pobranych do siebie częściach, systemie operacyjnym. Wszystko jest dopracowane do perfekcji, co zapewnia optymalizację i wydajność. Jak zaczniemy bawić się w budowanie iPhone’ów z klocków Lego, to… na dobre nam to nie wyjdzie. Resztą, taka była idea firmy, kiedy zakładał ją Jobs. User się nie zna i ma nie grzebać w sprzęcie i systemie. Jak chcemy robić składaki – mamy wiele innych marek, które na to pozwalają.

nowy iphone se, iphone 8,
BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.