Do firm, które mogą ucierpieć na epidemii, możemy zaliczyć Niantic — ich kultowy produkt Pokemon GO stoi praktycznie w miejscu. Jeżeli graliście kiedykolwiek w ten tytuł, to zapewne wiecie, że aby łapać stworki, robić raidy, tylko trzeba się przemieszczać. W obecnych czasach jest to nie tyle nierozsądne, ile już nawet zabronione. Zwłaszcza, jak złapało się koronawirusa i ma się kwarantannę domową. W niektórych krajach obostrzenia są bardzo surowe.

Są kraje, które gonią już Chiny pod względem ilości zachorowań na koronawirusa. Są też takie, które Kraj Środka już wyprzedziły. Tragiczna sytuacja jest między innymi we Włoszech. To tak właśnie ludzie nie mogą wychodzić na ulicę, zakupy przywożą im specjalne służby. Sytuacja jest mocno impasowa i wręcz przerażająca. Okazało się jednak, że nie wystraszyło to jednego z graczy, który bardzo chciał kolekcjonować stworki w jednej z najpopularniejszych gier ostatnich czasów.

To właśnie na Półwyspie Apenińskim, we Włoszech, gra Pokemon GO okazała się ważniejsza od koronawirusa.

Cała sprawa miała miejsce w prowincji Como. Włoscy karabinierzy zatrzymali trzydziestojednoletniego mężczyznę, który wbrew zakazowi wychodzenia z domu bez ważnego powodu przebywał na zewnątrz. W trakcie przesłuchania okazało się, że Włoch miał powód, aby wyjść — zbierał Pokemony w grze mobilnej GO. W Lombardii wyjście z domu bez ważnego powodu w trakcie epidemii karane jest mandatem. Fan Pokemon dołączył tym samym do grupy 43 tys. osób, które zostały ukarane mandatem w tym regionie.

pokemon go, koronawirus, włochy,

Jest to o tyle niepoważne, że Nintic wymyśliło dla graczy Pokemon Go wiele alternatyw.

Zacznijmy od tego, że w sklepie gry możemy za zaledwie 1 Pokécoins kupić zestaw 30 Incenseów, które ułatwią nam zbieranie Pokémonów bez wychodzenia na ulicę. Została wymieniona też mechanika — nowe stworki z jajek wykluwają się w krótszym czasie. Zwiększyła się także ilość spawnów Pokemonów. Możemy je znaleźć w większej ilości miejsc. Zawsze można też w czasie epidemii korzystać z systemu walk PvP. Gracze tyle na niego czekali, tyle było płaczu i lametu. Teraz mogą go testować na wszystkie możliwe sposoby.

Najlepszym rozwiązaniem na takich nieodpowiedzialnym ludzi byłaby oczywiście blokada Pokemon Go, jednakże biznes to biznes.

Do czegoś takiego na pewno nie dojdzie. Skoro jednak firma radziła sobie z Fake GPS, mogłaby teraz pozwolić na jego używanie, ale sprawdzać czy ludzie się przemieszczają i blokować aplikację. Mogłaby, rozwiązanie jest pewnie na wyciągnięcie ręki, ale… nikt go nie zastosuje. Statystyki ruchu i tak są słabe. Nikt nie zdecyduje się na zaciśnięcie sobie pętli na szyi i nie sprowadzi ruchu do zera. Nawet kosztem zarażonych. Wszyscy liczą na zdrowy rozsądek u ludzi, ale jak widać, niektórych już dawno opuścił.

pokemon go, koronawirus, włochy,
BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.