Wiele administratorów korzysta z systemów Linux, szczególnie nie tylko dlatego, że jest to system bezpieczny. Duży wpływ ma licencja, która pozwala na darmowe wykorzystanie oprogramowania. Nie jest tak jednak do końca, jakbyśmy myśleli.

Okazuje się, że polityka darmowego Linuxa już dawno odeszła do lamusa i Stallman powinien już dawno się załamać. Jego filozofia free software jest teraz chyba tylko piękną utopią w świecie IT. Za wszystko trzeba płacić.

Firma Cannonical odpowiedzialna za tworzenie i wydawanie systemu Ubuntu zażądała od firmy hostingowej OVH opłaty 1-2 euro miesięcznie za każdy VPS (maszynę dedykowaną), który pracuje ze współpracy z ich systemem.

Niby nic w tym złego nie byłoby, gdyby nie fakt, że najprawdopodobniej opłata ta zostanie przerzucona na końcowego opłacającego usługę, czyli użytkownika. Co więcej, weźmy pod uwagę, że przecież Linux powinien być za darmo, taka była cała filozofia jego powstania, o których kilka osób chyba zapomniało, kiedy poczuło zapach zielonych. W przypadku VPS to dodatkowe 8 zł na miesiąc, czyli podwyżka ceny o 50%.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że podwyżka ta jest całkowicie zgodna z licencją, którą zapewne mało kto u nas w kraju czytał (jakie to polskie).

Opiera się to na tym, że OVH stworzyło tak naprawdę własną modyfikację systemu Ubuntu. Sam używam, to wiem, jak to wygląda od strony systemu. Wersja OVH ma kilka dodatkowych paczek, własne jądro, modyfikacje. Mimo zmian system rozprowadzony jest dalej pod pierwotną nazwą, czyli Ubuntu. Jak widać w poniższym opisie licencji systemu, łamie to jej zasady całkowicie.

Any redistribution of modified versions of Ubuntu must be approved, certified or provided by Canonical if you are going to associate it with the Trademarks. (…) If you need us to approve, certify or provide modified versions for redistribution you will require a licence agreement from Canonical, for which you may be required to pay.

OVH nie musi podnosić opłat. Ma bowiem też inne wyjścia.

Oczywiście, może usunąć swoją wersję Ubuntu w listy dystrybucji i zastąpić ją oryginalną wersją. Nie jest to złe wyjście. Powiedziałbym, że odpowiednie. Może także ze swojej wersji usunąć wszystko, co wiąże się pod kątem nazwy z Cannonical, czyli nazwę firmy i nazwę systemu (Ubuntu). Mogą go nazwać UbuOVH albo jakoś inaczej. Zawsze można też pozwolić użytkownikom instalować system na własną rękę. Wyjść jest wiele, a opłata jest najgorszym z nich wszystkich, które uderzy najbardziej w klientów, a to trochę nie Linuxowe.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.