Firma analityczna Canalys opublikowała najnowsze dane dotyczące zamówień na dostawy smartfonów poszczególnych producentów. Ogólnie Huawei wygląda w tym zestawieniu bardzo dobrze. W porównaniu z zeszłym rokiem zapotrzebowanie na smartfony chińskiego giganta wzrosło o prawie 29%. Jednak po wykluczeniu danych dotyczących Chin widać spadek o 6%.

Cała afera związana z smartfonami Huawei zaczęła się pod koniec maja. To właśnie wtedy usłyszeliśmy o zawieszeniu współpracy z Google. Przez następne miesiące w mediach pojawiły się doniesienia o kolejnych amerykańskich firmach rozważających zakończenie jakichkolwiek kontaktów z chińskim gigantem. Huawei robił wszystko, co mógł, żeby zażegnać powstały kryzys. Chińczycy uruchomili również specjalną kampanię informacyjną na temat wpływu amerykańskich sankcji na urządzenia dostępne na rynku. Niby nic się nie zmieniło. Jednak niektórzy operatorzy wstrzymali zamówienia na nowe smartfony Huawei z modemami 5G. Nie wiadomo również które urządzenia otrzymają aktualizację do Androida 10 z aplikacjami i usługami Google. Dlatego też wszyscy spodziewali się, że klienci odwrócą się od chińskiej marki, a dział mobilny Huawei czeka walka o przetrwanie.

Huawei zyskał w Chinach, ale stracił na pozostałych rynkach

Trzeci kwartał tego roku jest pierwszym okresem, który może powiedzieć cokolwiek o wpływie amerykańskich sankcji na kondycję marki Huawei. Obejmują one burzliwy okres od początku lipca do końca września tego roku. Dodatkowo dane prezentowane przez firmę Canalys dotyczą egzemplarzy zamówionych przez dystrybutorów, a nie sprzedanych w sklepach. Dlatego też ich analiza pokazuje reakcje sprzedawców, którzy śledzili zmianę zainteresowań klientów.

Canalys Q3 2019

W skali całego świata Huawei zyskał na zamieszaniu wywołanym przez administrację Donalda Trumpa. W porównaniu z analogicznym okresem z zeszłego roku liczba zamówionych smartfonów wzrosła o 29%. Z kolei Huawei w dalszym ciągu pozostaje drugim co do wielkości dostawcą urządzeń mobilnych na świecie.

Canalys Q3 2019 Chiny

Tak dobre wyniki są efektem patriotyzmu obserwowanego u chińskich nabywców smartfonów. Możemy się z tego śmiać. Jednak liczby nie kłamią. Zaraz po tym, jak świat usłyszał, że Huawei został ofiarą wojny handlowej pomiędzy mocarstwami, Chińczycy ruszyli do sklepów, żeby wspomóc swojego lokalnego producenta. W ten sposób zainteresowanie smartfonami Huawei wzrosło o 66%, a pozostali lokalni producenci (m.in. Xiaomi, Oppo i Vivo) zaobserwowali ponad dwudziestoprocentowe spadki.

Jednak na tym dobre informacje dotyczące Huawei się kończą. Jak odejmiemy liczby z powyższych tabel, to zobaczymy, że poza granicami Chin sprzedawcy zamówili 25,3 mln egzemplarzy smartfonów chińskiego giganta. Z kolei rok temu było to 26,9 mln egzemplarzy. Oznacza to, że zainteresowanie smartfonami Huawei poza Chinami spadło o 6%.

Czwarty kwartał może być jeszcze gorszy. Do końca nie wiadomo czy tegoroczne flagowce Chińczyków pojawią się w europejskich sklepach. Jeśli tak się nie stanie, to mało kto dostanie smartfona Huawei w prezencie pod choinkę. Dlatego też nie zdziwiłbym się, gdyby chiński gigant skupił się teraz głównie na rodzimym rynku. Wyniki za ostatnie miesiące pokazują, że taka strategia miałaby sens. W końcu dobra sprzedaż w Chinach może z nawiązką odrobić straty widoczne w innych krajach.

Źródło: Canalys (1), (2)

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.