Ostatnie wypowiedzi i działania administracji Donalda Trumpa sugerują, że już niedługo może nastąpić definitywny koniec współpracy Huawei z amerykańskimi firmami. Rob Strayer z Departamentu Stanu powiedział wprost, że tymczasowe licencje nie trwają wiecznie. Czy Huawei sobie poradzi?

Wszystko wskazuje na to, że szefowie Huawei mogą już się szykować na definitywne zakończenie współpracy ze swoimi amerykańskimi partnerami. Co prawda Qualcomm przyznał w zeszłym tygodniu, że wznowił dostawy niektórych komponentów kupowanych przez chiński koncern. Jednak nie będzie to trwać zbyt długo. Huawei operuje na drugiej już tymczasowej, tj. trwające 90 dni, licencji na handel z amerykańskimi firmami. Obecne zezwolenia kończą się w listopadzie. Z kolei Rob Strayer z Departamentu Stanu podczas wizyty w Brukseli powiedział, że tego typu tymczasowe licencje nie trwają wiecznie. Stany Zjednoczone wprowadzają je tylko po to, żeby zapobiec dużym zamieszaniom na rynku.

Dramat Huawei w trzech aktach

20 maja tego roku cały świat dowiedział się o tym, że Huawei trafił na tzw. czarną listę Donalda Trumpa. Wszystko zaczęło się od komunikatu informującego o końcu współpracy chińskiego giganta z Google. Nowina ta zszokowały całą branżę urządzeń mobilnych. Jeszcze tego samego dnia pojawiły się oświadczenia Huawei i Google. Obie firmy uspokoiły użytkowników, że koniec współpracy nie oznacza zaprzestania dostarczania aktualizacji bezpieczeństwa bieżącej wersji Androida i działania usług oraz aplikacji Google. Dzień później dowiedzieliśmy się o „odroczeniu wyroku”. Departament Handlu USA udzielił tymczasowej 90-dniowej licencji.

Huawei dostał tym samym 3 miesiące na spokojne zakończenie swoich interesów z amerykańskimi firmami. W międzyczasie w sieci zaczęły pojawiać się informacje o kolejnych firmach i organizacjach, które wykreślały Huawei z listy swoich partnerów. Nie raz było tak, że po kilku tygodniach chiński telekom wracał do łask. Pojawiła się również nadzieja na aktualizację niektórych smartfonów Huawei do Androida 10. Jednak im było bliżej 19 sierpnia, tym pojawiało się więcej niepewności. Nikt nie wiedział, co się stanie po tym dniu. Tymczasem Departament Handlu USA wydał… kolejną 90-dniową licencję.

Cały świat odetchnął. Dziennikarze zaczęli rozpisywać się o uratowanym Huawei i niezdecydowanym rządzie USA. Wszyscy myśleli, że administracja Donalda Trumpa będzie teraz co 90 dni wydawać kolejną zgodę. W końcu odcięcie amerykańskich firm od Huawei oznacza konkretne straty. Później okazało się, że radość ta była przedwczesna. Urzędnicy uszczelnili zakaz i objęli nim firmy podlegające Huawei. Później okazało się, że tymczasowa licencja nie obejmuje nowych produktów. Niby Huawei wypuścił na europejski rynek nowy smartfon z modemem 5G. Jednak już telefony z serii Mate 30 nie były już certyfikowane przez Google. Dlatego też chiński gigant musiał wstrzymać się z premierą nowego flagowca na europejskim rynku. Również Windows zniknął z nowych laptopów Huawei. Zastąpiła go gustowna dystrybucja Linux Deepin.

Huawei dobrze wykorzystał 180 dni, które dostał od USA

Ren Zhengfei, CEO Huawei, od samego początku bagatelizował sankcje nałożone przez Stany Zjednoczone. Jego firma po części przewidziała działania Donalda Trumpa i zgromadziła zapasy potrzebnych podzespołów. Jednak ich ilość wystarczyła jedynie na podtrzymanie bieżącej produkcji. Z biegiem czasu sytuacja wyglądała coraz gorzej. Dlatego Huawei zdecydował się na wdrożenie rozwiązań uniezależnionych od amerykańskiej technologi:

  • Harmony OS – nowy system operacyjny zaprojektowany z myślą o wszelkiej maści urządzeniach (tj. smartfonach, smartwatchach, komputerach i samochodach),
  • stacje bazowe 5G bez amerykańskich komponentów.

Co prawda Harmony OS nie jest jeszcze gotowy na zawojowanie rynku urządzeń mobilnych. Na razie Huawei posiłkuje się systemem od Google, czyli AOSP (Android Open Source Project). Krótkoterminowo brak nowych smartfonów chińskiego giganta na europejskim rynku nie jest dużym ciosem. Huawei na pewno odbije sobie tę stratę dobrymi wynikami sprzedaży na rodzimym rynku.

W przypadku Androida Huawei może liczyć na złagodzenie restrykcji ze strony USA. Jednak Chińczycy nie mają żadnych złudzeń w sprawie wznowienia dostaw komponentów potrzebnych do produkcji urządzeń telekomunikacyjnych. Dlatego też Huawei opracował nową odsłonę swoich stacji bazowych 5G. Pomimo tego, że zostały one wyposażone w nieamerykańskie zamienniki, to są one tak samo wydajne, jak nadajniki z amerykańskimi komponentami.

Źródło: Bloomberg

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.