Chińczycy znaleźli sposób na dogryzienie Stanom Zjednoczonym w trwającej wojnie handlowej. W ciągu trzech lat z chińskich instytucji rządowych i urzędów publicznych mają zniknąć wszystkie komputery i oprogramowanie obcego pochodzenia (tj. takie, które są wytwarzane przez niechińskie firmy). Oznacza to brak zamówień od amerykańskich firm pokroju HP, Della, czy też Microsoftu.

Jak do tej pory, to tylko administracja Donalda Trumpa blokowała przepływ amerykańskich produktów IT na chiński rynek. Konkretniej chodzi tutaj o tzw. ban dla Huawei. Jednak Amerykanie szybko zorientowali się, że nie jest to dobry pomysł. Problem polega na tym, że taki zakaz oznacza ogromne straty finansowe dla amerykańskich firm, dla których Huawei jest ważnym klientem. Dlatego też Donald Trump dał się przekonać do podtrzymania amerykańsko-chińskiej współpracy w kwestiach, które nie zagrażają bezpieczeństwu narodowemu. W taki właśnie sposób Microsoft otrzymał licencję na podtrzymanie współpracy z chińskim gigantem. Oczywiście dotyczy ona jedynie ogólnie dostępnych produktów. Z kolei chiński rząd stwierdził, że chce być samowystarczalny. Bowiem nie chodzi tutaj tylko o uniezależnienie się od amerykańskiej myśli technicznej, a o pozbycie się wszelkich komputerów i oprogramowania, które nie powstają w Chinach.

Chińska administracja może postawić na Linuxa

Nie ma najmniejszych wątpliwości co do tego, że Chiny bez większych problemów mogłyby zaopatrzyć wszystkie urzędy w produkowane lokalnie komputery i serwery. W sumie to wcale bym się nie zdziwił, gdyby sprzęt takich firm jak Dell czy HP należał w chińskich urzędach do rarytasów. Jednak dużo większym wyzwaniem może być całkowite pozbycie się niechińskiego oprogramowania, a zwłaszcza systemów operacyjnych. Nie ma co się oszukiwać. Większość komputerów, z których korzystają urzędnicy, działa na Windowsie. Z kolei program nazwany roboczo 3-5-2 zakłada pozbycie się również Windowsów i zastąpienie ich chińskim systemem operacyjnym do końca 2022 roku.

Nazwa wspomnianego programu wymiany sprzętu i oprogramowania wzięła się stąd, że zakłada on wymianę 30% urządzeń w 2020 roku, kolejne 50% w 2021 roku i ostatnie 20% w 2022 roku. Cel tego przedsięwzięcia jest prosty. Chiński rząd chce, żeby cała administracja i krytyczna dla działania państwa infrastruktura korzystała jedynie z rozwiązań technologicznych, które są bezpieczne i możliwe do skontrolowania. W praktyce oznacza to dopuszczenie jedynie sprzętu i oprogramowania powstającego na terenie Chin.

Źródło: Nikkei, techradar

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.