Sony PlayStation 5 to bardzo wyczekiwany model konsoli od japońskiej firmy. Wielu fanów rynku gier czeka z niecierpliwością od wielu miesięcy na różnego rodzaju przecieki, nowości i wklejki. Każda informacja jest na wagę złota, zwłaszcza że przez pandemię wszelkiego rodzaju premiery są obsunięte w czasie, albo się po prostu nie wydarzają. Gdyby coś takiego spotkało konsolę Sony, to wielu potencjalnych klientów japońskiej firmy na pewno byłaby mocno zniesmaczona.

Fani śledzą nowości związane z konsolą od pierwszych wzmianek w sieci i model jest bardzo popularny. Trudno jednak powiedzieć, ile konsol sprzeda się w dniu premiery. Myślę, że mimo posiadania różnych metod numerycznych i statystycznych ciężej będzie to ocenić z uwagi na panujące obecnie warunki na świecie. Wiele osób straciło pracę albo zmienił się ich status materialny. Implikuje to na zakupy, jakie klienci poczynią w tym roku. Sony jest jednak dobrej myśli i ma zamiar wypuścić na rynek sporą liczbę egzemplarzy swojej nowej konsoli. Powiem szczerze, że dziwię się, że aż tak ich będzie wiele.

Sony PlayStation 5 pojawi się na rynku w marcu 2021 roku.

Co prawda, do premiery jeszcze trochę czasu i wiele rzeczy może się zmienić. Jednak świat, w jakim żyjemy, stanął w obliczu nietypowego, jak dla nas zagrożenia, na które nie byliśmy przygotowani. Sprawia to, że ilość zakupów, jakie poczynimy, jako społeczność ulegnie zmianie. Okazuje się, że albo SOny liczy na łut szczęścia, albo ma analityków biznesowych, którzy widzą przyszłość i są pewno sukcesu. Firma zaprzęgła chińskie fabryki do pracy i zaplanowała wypuszczenie na rynek aż 9-10 mln egzemplarzy pudełek z nową wersją PlayStation. Dwa różne portalu piszą o zupełnie innych liczbach. Nikei Assian Review napisało o 9 mln pudełek, a Bloomerang nawet o 10 mln. Oczywiście, ta porcja konsol ma być rozesłana po całym świecie, na różne kontynenty i kraje. Firma chce, aby jak największa liczba potencjalnych odbiorców wzięła udział w międzynarodowej premierze.

Sony PlayStation 5 w 9-10 milionach egzemplarzy wzbudza emocje.

Ciężko jest mi w sumie ocenić, czy jest to duża, czy może niewystarczająca ilość tego modelu na rynek gier. Bo niby na piątą generację konsoli Sony wiele osób czekało już od dawna, ale z drugiej strony warunki, w jakich przyszło nam dokonywać zakupu, są co najmniej nietypowe. Pozwoliłem się wspomóc w tej kwestii pewnymi obliczeniami. Bardzo pomocny będzie stosunek wyprodukowanych PlayStation 5 do liczby sprzedanych modeli starszego brata. Od premiery starszej maszyny, przypadającej na 15 listopada 2013 r., do końca 2019 roku sprzedało się 4,3 mln pudełek z konsolą PS4. Warto zwrócić uwagę, że mówimy o 4,3 mln transakcji w ciągu prawie 45 dni. W takim przypadku poprzednie liczby wyglądają trochę dziwnie. Oznacza to bowiem, że Sony dostarczyło na rynek 10 mln konsol w czerwcu 2014 r., a teraz chce wprowadzić tyle samo egzemplarzy trzy miesiące szybciej.

Sony PlayStation 5, Sony, premiera,

Wygląda na to, że taka ilość egzemplarzy Sony PlayStation 5 może się sprzedać, ale nie wiadomo czy tak szybko.

Warto zwrócić uwagę też na fakt, iż Sony przekroczyło barierę 10 mln sprzedanych PlayStation 4 dopiero w sierpniu 2014 r., czyli niemal rok od premiery. Oznacza to, ze Sony czuje się w tym momencie wyjątkowo pewnie. Moim zdaniem na pewno powodem jest konkurencja na rynku. Sony chce na starcie pokazać, kto rządzi na rynku konsol i chce wyznaczyć Microsoftowi mały kącik, w którym mają trzymać swojego Xboxa. Wygląda to, jak przepychanka tytanów na rynku w czasach pandemii.

Ciekawe jest, że premiera Sony PlayStation 5 zaplanowana jest na marzec.

Jeżeli powiążemy to z sytuacją na świecie, to poza problemami z zatrudnieniem możemy wyczytać też inny scenariusz. Załóżmy bowiem, że II faza zachorować na koronawirusa będzie miała miejsce. Może się okazać, że ludzie znów zostaną zamknięci w domach (zwłaszcza że zima będzie szaleć pełną parą). Nowa konsola będzie świetna na poprawę pandemicznej depresji. Co ciekawe, większość nerdów na pewno tak pomyśli — pod warunkiem, że pozwoli im na to budżet.

Sony PlayStation 5 to naprawdę dobra maszyna, która broni się i bez wyjątkowych warunków.

Firma na pewno ma niesamowitych analityków w zespole i już zastosowali różnorodne algorytmy, które mają symulować zachowania ludzi. Wcale by mnie nie zdziwiło, gdyby przedstawiony przeze mnie wyżej scenariusz miał miejsce. W sytuacji impasowej ludzie zachowują się naprawdę niezrozumiale i już przy ostatniej fazie zachorowań to pokazali. Zakupy na zapas, zbiorowa histeria, zakazy, obostrzenia, zakaz wychodzenia z domu. Jeżeli taki scenariusz będzie miał miejsce, to Sony może w przyszłym roku naprawdę sporo zarobić na sprzedaży zabawek. Wszystko po to, aby ludzie zamknięci w domach się nie pozabijali, albo nie umarli z nudów i depresji. Trochę to takie żerowanie na pandemii, ale „biznes is biznes”. Rekiny rynku nie mają przecież ani grama empatii, bo wtedy nie zarobiliby ani grosza.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.