Amerykańskie sankcje wymierzone w Huawei przyczyniły się do wykluczenia tego dostawcy z sieci 5G w Wielkiej Brytanii. Podobne decyzje mogą podjąć inne kraje. Polska do tej pory pozostawała neutralna w sprawie 5G od Huawei. Jednak ostatnio pojawiły się informacje sugerujące, że dostawca ten może nie być mile widziany w naszych sieciach telekomunikacyjnych.

W opinii publicznej panuje przekonanie, że niechęć wobec Huawei wynika wyłącznie z bezpodstawnych oskarżeń o szpiegostwo ze strony Stanów Zjednoczonych. Do tego dochodzą zarzuty będące własną interpretacją krajowego prawa chińskiego. Według amerykańskiej administracji wymusza ono na Huawei obowiązek współpracy z chińskim rządem. Jednak jest to wierzchołek góry lodowej. Specjaliści z Wielkiej Brytanii co roku audytują produkty chińskiego giganta i przedstawiają konkretne braki związane z szeroko rozumianym cyberbezpieczeństwem. O ile w ostatnich latach nie zaobserwowali oni pod tym kątem żadnego pogorszenia, to też nie można mówić o poprawie sytuacji. Większość technicznych niedociągnięć sprowadza się do polityki i systemu aktualizacji oprogramowania zarówno samych urządzeń telekomunikacyjnych, jak i aplikacji nimi zarządzającymi. Jednak teraz pojawiły się obawy związane z tym, czy Huawei podoła problemom i komplikacjom, które wynikają z ostatnich amerykańskich sankcji.

Huawei może mieć problem z dalszym wsparciem urządzeń zawierających “pierwiastek” amerykańskiej technologii

Ostatnie problemy Huawei wynikają z tego, że rząd Stanów Zjednoczonych wprowadził zakaz na sprzedaż chińskiemu gigantowi jakichkolwiek komponentów, które powstają z użyciem amerykańskiej technologii. Chodzi tutaj przede wszystkim o układy półprzewodnikowe, które pochodzą z linii produkcyjnej wyposażonej w amerykańskie maszyny bądź też korzystającej z licencji kupionych od amerykańskich firm. Brytyjskie Narodowe Centrum Cyberbezpieczeństwa (NCSC) uważa, że sankcje te stwarzają ryzyko bezpieczeństwa związane z zachowaniem ciągłości dostaw oraz utrzymania wsparcia technicznego. Dlatego też NCSC zaleciło brytyjskim operatorom zamówienie na zapas komponentów stacji bazowych Huawei.

Po zaleceniu NCSC w brytyjskiej prasie pojawiły się spekulacje, że rząd zdecyduje się na całkowite wykluczenie Huawei z budowy sieci 5G i zażąda usunięcia obecnie działających urządzeń. Zaraz po tym przedstawiciele chińskiego telekomu zaczęli zapewniać, że amerykańskie sankcje nie mają żadnego wpływu na bezpieczeństwo brytyjskich sieci telekomunikacyjnych i możliwości operacyjne firmy. Jednak deklaracje te nie przekonały brytyjskich urzędników. Oliver Dowden, minister cyfryzacji, kultury, mediów i sportu Wielkiej Brytanii, ogłosił wprowadzenie zakazu na kupno sprzętu Huawei. Będzie on obowiązywać od początku przyszłego roku. Dodatkowo operatorzy będą musieli do końca 2027 roku usunąć z sieci 5G obecnie działające urządzenia Huawei. Rząd Wielkiej Brytanii oszacował koszty związane z wykluczeniem chińskiego dostawcy. Decyzja ta opóźni wdrażanie sieci piątej generacji o 2 – 3 lata i podwyższy koszty jej budowy o nawet 2 miliardy funtów.

Polska nie podjęła jeszcze decyzji w sprawie ewentualnego wykluczenia Huawei z budowy sieci 5G. Początkowo Ministerstwo Cyfryzacji zapewniało, że nie będzie mowy o zakazie dotyczącego konkretnego dostawcy. Jednak dzisiaj Mateusz Morawiecki na łamach Daily Telegraph stwierdził, że “Cała Europa w kwestii 5G powinna stać dziś w jednym rzędzie z USA“.

Morawiecki Telegraph 5G

Amerykańskie sankcje, a budowa sieci 5G w Polsce

Ministerstwo Cyfryzacji również dostrzegło problem wpływu amerykańskich sankcji na łańcuch dostaw urządzeń potrzebnych do budowy sieci 5G. Problem polega na tym, że Stany Zjednoczone zmuszają w ten sposób Huawei do “poszukiwania i stosowania półprzewodników z innych źródeł, co może wpłynąć na jakość i bezpieczeństwo urządzeń“. Przy czym ministerstwo nie przekreśliło tutaj rozwiązań chińskiego giganta. Jednak decyzja podjęta przez Wielką Brytanię może skłonić inne państwa do analizy wpływu amerykańskich sankcji na niezawodność, bezpieczeństwo i odporność na potencjalne cyberataki produktów Huawei.

Problem ten jest bardzo istotny, ponieważ aktualnie sprzęt chińskiego giganta stanowi dużą część działających w Polsce stacji bazowych. Zgrubnie można oszacować, że chodzi tutaj o 40% – 60% sieci Orange i T-Mobile oraz niemalże całej sieci Play. Jedynym operatorem, który nie korzysta z urządzeń Huawei, jest Polkomtel (sieć Plus). Liu Guangyuan, ambasador Chin, na łamach Onetu stwierdził, że ewentualne wykluczenie chińskiego giganta podwoi koszt budowy sieci 5G w Polsce. Z kolei “proces cyfrowy” miałby być opóźniony o 2 – 3 lata.

W kwestii samej kwoty można by się spierać (dokładne wyliczenia mogą zrobić tylko operatorzy). Jednak nie ma wątpliwości, że pozbycie się któregokolwiek z dostawców opóźni i podroży wdrażanie technologii 5G. Ewentualnie chęć obniżenia drastycznego wzrostu wydatków przełoży się na gorszą wydajność sieci. Należy pamiętać o tym, że w architekturze NSA stacje bazowe 4G i 5G muszą pochodzić od tego samego dostawcy. Z kolei ewentualne łączenie sprzętu różnych firm nie pozwala na agregację wszystkich pasm, co zmniejsza wydajność takiego rozwiązania.

5G to już sprawa polityczna

Wojna handlowa pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Chinami obejmuje już inne kraje. Donald Trump cieszy się z każdego państwa, które zdecyduje się na wykluczenie lub ograniczenie wykorzystania sprzętu Huawei w sieciach 5G. Tymczasem w Polsce ambasadorzy Chin i USA wymienili się za pośrednictwem Twittera kilkoma spostrzeżeniami na temat rozwiązań Huawei. Zaczęła się ona od komentarza Georgette Mosbacher, która odniosła się do artykułu urzędnika Departamentu Stanu atakującego Huawei.

Z kolei Liu Guangyuan stwierdził, że Huawei jest firmą prywatną i nie podlega chińskiemu rządowi.

Ambasadorska USA nie wierzy tym zapewnieniom i po prostu uważa, że współpraca z Huawei jest ryzykowna.

Do tej pory polski rząd deklarował chęć budowy bezpiecznej sieci 5G. Jednak deklaracje te nie wiązały się z wyborem konkretnych dostawców. Sytuację może zmienić dzisiejszy artykuł Mateusza Morawieckiego, w którym czytamy, że:

“(…) budując sieć 5G, trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, komu ufamy, i wskazuje, że wybór jest oczywisty, bo w Europie jest dwóch zaufanych europejskich dostawców – światowej klasy firmy z przejrzystymi praktykami biznesowymi opartymi na rządach prawa, a z drugiej strony są dwie firmy kontrolowane przez autorytarny reżim”. – PAP

Taka narracja jasno pokazuje, że “dobrym” wyborem są urządzenia Ericssona i Nokii, a “złym” Huawei i ZTE. Dzisiaj trudno prorokować czy opublikowany w Daily Telegraph artykuł znajdzie odzwierciedlenie w polskim ustawodawstwie.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.