Kiedy pierwszy raz oglądałem film promujący grę „Animal Crossing: New Horizon”, nie sądziłem, że firmie Nintendo uda się wypuścić ją w tak idealnym czasie. Powiedziałby, że lepszego momentu na premierę dla tej gry chyba nie było. Ludzie od dłuższego czasu siedzą w domach, nie mają co robić i w każdy, możliwy sposób próbują zabić nudę. I w tej nad wyraz ciężkiej chwili z pomocą przychodzą twórcy z Nintendo i wypuszczają całkiem nowy, świeżutki tytuł na konsolę Nintendo Switch. Nie musicie odkopywać starych pudeł z Diablo, Super Mario, czy inną kultową klasyką. Dostajecie coś, z co nie graliście i na dodatek, co zajmie was na zaprawdę długie godziny.

Wideo promujące ten tytuł obejrzałem jakiś czas temu. Dostałem je od znajomego. Nie grałem wcześniej w gry z tej serii na Nintendo 3DS, także cały mechanizm gry jest mi całkowicie obcy. Jak pewnie czytaliście już na naszym portalu, jestem fanem Simsów. Trudno się nie domyśleć, że wkręciłem w grę, jak małe dziecko. Muszę przyznać, że jest lapidarna i nie wymaga zręczności, ani nawet myślenia, ale to fajna zabawa i niesamowite rozluźnienie. Prawda jest taka, że czas sprzyja zasiadaniu się nad takimi tytułami, więc chciałbym się z wami podzielić spostrzeżeniami z nowego Animals.

Zacznijmy od tego, że z okazji premiery gry „Animal Crossing”, portal The Verge opublikował wywiad z twórcami gry – Hisashi Nogami i Aya Kyogoku.

Sami twórcy odnieśli się do sytuacji panującej na całym świecie. Nogami wyznał, że jest bardzo zasmucony aktualnymi wydarzeniami na świecie. Wyraził on nadzieję, że w związku z ukazaniem się produkcji w czasie pandemii, pomoże ona ludziom w tej ciężkiej sytuacji. Muszę przyznać, że jest w tym trochę prawdy. Są osoby, które nie lubią powtórek. Jak już w coś grali i zostawili, nie wracają do starych tytułów. Takie osoby mogą być teraz zadowolone z różnych premier. „Biorąc pod uwagę czas (w którym ukazał się tytuł), mamy nadzieję, że wielu fanów gry Animal Crossing potraktuje ją jako ucieczkę i dzięki niej będą mogli dobrze się bawić w tym trudnym okresie” – powiedział Hisashi Nogami.

new horizon, nintendo, switch,

„Animal Crossing: New Horizon” zadebiutowała w tym samym czasie na cały świecie.

Jest to całkowicie nowy sposób dystrybucji. Do tej pory, seria wydawana była partiami. Jest to także spowodowane sytuacją na świecie. Pani reżyser produkcji — Aya Kyogoku stwierdziła, że teraz nie jest zasadne opuszczenia miejsca zamieszkania, jeżeli nie jest to konieczne. Jak wiemy, fani są na tyle zdesperowani, że jeżeli ich kochany tytuł wydany jest w innym kraju, potrafią za nim pojechać. A „New Horizon” może do takich tytułów należeć. Posiadam ją już drugi dzień i jestem oczarowany światem przedstawionym. Powiedziałbym, że jest to tytuł skierowany szczególnie do najmłodszych, ale i osoby starsze się w niej odnajdą.W serwisie Metacritic gra otrzymała łączną ocenę recenzentów aż 91 na 100.

new horizon, nintendo, switch,

No właściwie dlaczego „Animal Crossing” jest takie wciągające?

Przyciąga przede wszystkim jej prostota. Jeden z recenzentów z portalu Eurogamer napisał: „Nawet po 90 godzinach New Horizons potrafi zaskoczyć. Choćby tym, że każdego dnia prezentuje jakąś nową niespodziankę, albo kolejnego gościa na wyspie — choć tak naprawdę satysfakcję sprawia nawet zwykłe dbanie o kwiatki”. Gra jest bardzo uspokajająca, łagodna. Co najciekawsze, potrafi ona pobudzić kreatywność. Rozgrywka w grze opiera się przede wszystkim na powtarzalności obudowanej w dużą partię cierpliwości. Nie wszystko możemy dostać od razu, nie mamy chatów na kasiorkę. Musimy zbierać owady, rybki, sadzić kwiatki i drzewka. Na koniec handlujemy zdobyczami, aby mieć cash i urządzić własne domostwo. Nie na darmo wspomniałem wcześniej o grze „The Sims”. Mechanizm jest podobny, ale Animals jest o wiele fajniejsze, choć mniej realistyczne.

animals crossing, new horizon, nintendo, switch,

„Animal Crossing” ma bogaty wachlarz funkcjonalności.

Tworzymy przedmioty, zbieramy owady, łowimy rybki, sprzątamy chwasty, zbieramy muszle, wykopujemy skamieliny. Możemy zrywać owoce, sadzić kwiaty. Wszystko wygląda tak, jakbyśmy zostali wysłani na bezludną wyspę i… musimy ją zagospodarować. Mamy też encyklopedię zebranych żyjątek. Każde z nich ma swój kalendarz: pojawia się w konkretnych porach, miesiącach. Jak owad może być złapany tylko w marcu i tego w tym miesiącu nie zrobimy — to czekamy do następnego marca. Ciekawy jest też ciąg przyczynowo-skutkowy. Wszystko następuje po sobie. Nie zwiedzimy całej wyspy, jak nie zbudujemy tyczki do skakania przez rzekę, nie przesadzimy drzew, jak nie będziemy mieli łopaty i siły do kopania. Za osiągnięcia dostajemy albo punkty, albo pieniądze. Za gotówkę możemy kupić przedmioty do domu lub ubrania dla siebie.

animals crossing, new horizon, nintendo, switch,

W grze „Animal Crossing” mamy też kreator wzorów.

To fajna zabawa dla osób, które mają zaciągu graficzne. Możemy tworzyć własne wzory tapet, podłóg, farb i na ubrania. Ja mam koszulkę z Pikachu. Urok gry jest porównywalny do takich tytułów jak choćby Minecraft, czy Stardew Valley. Muszę też przyznać, że gra idzie trochę śladem takich produktów, jak idzie śladem Zeldy, Pokemonów oraz Super Mario, które zyskały nowe życie na Nintendo Switch.

animals crossing, new horizon, nintendo, switch,

Gra „Animal Crossing: New Horizon” jest ciężka do zrecenzowania, bo ma naprawdę wiele jeszcze nie znanych funkcji.

Gram dopiero dwa dni, a obstawiam, że zasobów jest o wiele więcej. W „New Horizons” jest wiele do zobaczenia i zrobienia, a większość frajdy pochodzi z odkrywania tego wszystkiego samemu. Element czasu rzeczywistego dodaje grze pikanterii. Z gadżetów, które najbardziej spodobają się graczom mamy: kształtowanie terenu, ustawianie mebli na zewnątrz, zwiększona liczba mieszkańców (łącznie 383 różnych osobowości, z czego u gracza może przebywać oczywiście kilkanaście) czy kanapowy multiplayer. Na tę chwilę grę mam pożyczoną, ale zabieram się za zakup. Na pewno dołączy do mojej kolekcji i poświęcę jej więcej czasu. Takiego tytułu potrzebowaliśmy. Bez spiny, bez rywalizacji, na spokojnie.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.