Zawsze byłem zwolennikiem miniaturyzacji. Od kiedy na rynku mobilnym zaczęły pojawiać się smartfony wielkości tabletów, poczułem się lekko niedopieszczony. Rozumiem, że jest to idealny model dla kogoś z łapą Pudziana, ale dla normalnego wyjadacza chleba. Tak samo jest z laptopami. Jeżeli firma produkuje laptop 19″ i więcej, to czy można go nazywać jeszcze komputerem przenośnym? Tym bardziej cieszy mnie, że są jeszcze firmy, dla których mniej znaczy więcej i zdają sobie sprawę, że urządzenia mobilne musi dać się nosić ze sobą. Dlatego spodobał mi się projekt firmy Chuwi.

Lubię pracować na mieście. Przerwy pomiędzy spotkaniami nadają się do tego idealnie. Nie wyobrażam sobie noszenia do tego kolubryny o rozmiarze choćby nawet 17″. „Piętnastki” już są niezbyt wygodne. W takich momentach potrzebuje czegoś małego, w miarę wydajnego, na czym szybko coś napiszę, sprawdzę pocztę, odpalę komunikator. Nie potrzeba mi do tego noszenia kilku dodatkowych kilogramów, zwłaszcza, że kręgosłup mamy jeden. Dlatego właśnie zainteresowałem się nowym, chińskim projektem, który może skraść serca wielbicielom miniaturyzacji sprzętu. Jeżeli także szukacie małego laptopa, to koniecznie zobaczcie komputer od Chuwi.

Chuwi jest znane z tego, że produkuje laptopy i hybrydy z systemem Windows.

System, jak system, można przeinstalować, więc tę kwestię pominę. Chciałbym jednak skupić się bardziej na gabarytach i bebechach tego maleństwa oraz cenach, jakie firma proponuje. Trzeba przyznać, że za sprzęt od tej firmy nie zapłacicie wiele. Tak to bywa z chińskimi produktami. Wiemy też jednak, że ich jakość może pozostawiać wiele do życzenia. Pamiętajmy jednak, że firma Xiaomi w bardzo ładnym stylu przerwała tę złą passę chińskich produktów. Sprzęt od nich może bez problemu konkurować z pionierami rynku IT. Dlatego nie skreślałbym Chuwi na wstępnie, tylko dlatego, że reprezentuje Państwo Środka. Firma w bardzo fajny sposób zwróciła na siebie uwagę i sprawiła, że media na całym świecie zaczęły o niej pisać. Przygotowali niewielki laptop i to z Windowsem, mający nawet mieścić się w kieszeni.  Doby krok marketingowy, ale pewnie nie tylko taki.

chuwi, minibook, netbook

Mimo, że jest to zabawka chińczyków, Chuwi prezentuje się naprawdę dobrze i ma niezłe wnętrze.

Pokusiłbym się o stwierdzenie, że model ten w swojej urodzie przypomina nawet takie cacka, jak GPD Pocket, Topjoy Falcon czy One Mix Yoga. Jest gadżet z dokładnie takiej samej półki. Chuwi Minibook, bo tak nazywa się wzmiankowany laptop, to propozycja stworzona typowo dla przeciętnych użytkowników i minimalną ilością gadżetów. Bez nich teraz ciężko się obejść i jakby nie patrzeć, mocno cieszą oko i nerdowe serca. Dodatkiem, który mnie ujął jest ekran obracany o 360 stopni. Naprawdę, wygląda to mega elegancko i nowocześnie. Trzeba przyznać, że firma wie, jak zaskoczyć użytkowników. Zacznijmy od matrycy. Sam panel IPS jest dotykowy i ma rozdzielczość Full HD w formacie 16:10 (1920 x 1200 pikseli). Jak na takie maleństwo, to Chińczycy zaszaleli. Przeważnie, w przypadku mikro-komputerów idzie się po najmniejszej linii oporu. Jest to ładne, malutkie, ale nic poza tym. Tutaj mamy coś, na co zwraca się uwagę.

Chuwi ma przekątną zaledwie 8 cali.

To zupełnie, jak netbooki, którymi się kiedyś mocno fascynowałem. Na pokładzie mamy Intel Celeron N4100 z rodziny Gemini Lake, choć producent zapewnia, że w sprzedaży będzie dostępna również odmiana z mocniejszym układem Intel Core m3 – 8100Y (seria Amber Lake). Wspomagane to jest przez 8 GB LPDDR4 RAM i 128 GB pamięci eMMC. Dla wymagających producenci dodali też slot M.2 na dysk PCIe NVMe. Z dodatków, które mogą jeszcze zainteresować użytkowników są skaner linii papilarnych, bateria 26,6 Wh z szybkim ładowaniem, dwa porty USB 2.0 typu A, złącze miniHDMI oraz złącze słuchawkowe 3,5 mm. Firma twierdzi, że 4G LTE jest również obsługiwane, chociaż nie jest jasne, czy ta funkcja będzie dostępna we wszystkich urządzeniach, czy tylko w niektórych konfiguracjach. Pamiętajmy, że model LTE na pewno podniósłby cenę urządzenia, ale zapewne byłby niezmiernie użyteczny.

Jak widzimy, nie jest to sprzęt, na który będziemy rzucać mięsem.

Chuwi porwało się na coś fajnego. W erze, gdzie producenci zaczęli zwiększać gabaryty mobilnych urządzeń, oni wypuszczają na rynek maluszka 8 cali. To może być przełom, bo wbrew powszechniej opinii korporacyjnych wyjadaczy, zwykli ludzie potrzebują takiego sprzętu. Jestem zachwycony tym krokiem i napewno zdecyduje się na nabycie Chuwi Minibook. Będzie miłą alternatywą, na podróże i przemieszczenia pomiędzy lokacjami. Nawet, jeżeli będę potrzebował zrobić to szybko – mogę go umieścić w kieszeni. Bez problemu tez gadżet może konkurować z takim laptopem, jak choćby znany nam dobrze Xiaomi Mi Notebook. Jest to mały, przenośny, mobilny komputer z klawiaturą fizyczną. Ciekawa alternatywa dla osób, którym źle pracuje się na tabletach i potrzebują klawiszy.

chuwi, minibook, netbook

Co ciekawe, jest też wykonany bardzo estetycznie.

W gamie kolorystycznej znajdziemy choćby Golden Rose, który skradł serca użytkowników już dawno temu. Jedyne, co mnie w nim razi, to grubość. Nie lubię sprzętu, który sprawia wrażenie cegły, ale to moje bardzo personalnie odczucie. Innym może podobać się to, że będą czuli, że trzymają co w ręce.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.