Rząd Stanów Zjednoczonych zamierza wydać kolejne “licencje” na współpracę z Huawei. Coraz więcej wskazuje na to, że wymagane pozwolenia dostaną również zagraniczne firmy. Jest jednak jeden warunek. Sprzedawana technologia nie może obsługiwać sieci 5G.

Wygląda na to, że Departament Handlu Stanów Zjednoczonych wydając zakaz na współpracę z Huawei “wylał dziecko z kąpielą”. Politycy nie wiedzieli co robili, a chcieli za wszelką cenę zaszkodzić chińskiemu gigantowi. O całej aferze zrobiło się bardzo głośno, ponieważ opinia publiczna odebrała to jako atak na znanego producenta smartfonów. Co prawda pierwszym efektem wprowadzonych zakazu było ogłoszenie końca współpracy z Google. Jednak Donaldowi Trumpowi nie chodziło o pozbycie się smartfonów. Wszystko zaczęło się ponad rok temu i teraz widać wyraźnie, że Amerykanie od samego początku chcieli wykluczyć Huawei z rynku dostawców sprzętu dla sieci 5G. Już jakiś czas temu Departament Handlu zaczął wydawać zgody na współpracę z Huawei oraz sprzedaż komponentów wytworzonych z użyciem amerykańskiej technologii. Jednak do tej pory nikt nie wiedział jakimi kryteriami kierowali się politycy i kto mógł ową “licencję” otrzymać, a kto nie.

Definicja bezpieczeństwa narodowego wg. USA, czyli wojna o 5G

Donald Trump podczas negocjacji z rządem Chin poszedł na kompromis. Amerykański prezydent stwierdził, że pozwoli firmom na współpracę z Huawei, o ile nie będzie to zagrażać bezpieczeństwu narodowemu. Od samego początku było wiadomo, że firmy, które dostarczały wcześniej Huawei komponenty potrzebne do budowy stacji bazowych 5G, nie miały co liczyć na uzyskanie takiego pozwolenia. Jednak zakaz ten na niewiele się zdał. Huawei znalazł alternatywnych dostawców. Dlatego też Amerykanie wpadli na pomysł wprowadzenia zakazu na sprzedaż chińskiej firmie jakichkolwiek rozwiązań, które powstają z użyciem amerykańskiej technologii. Dość szybko okazało się, że zabieg ten odniósł zamierzony skutek.

Huawei został odcięty od układów pochodzących z najbardziej zaawansowanych linii produkcyjnych układów scalonych. W następstwie tego Huawei Mate 40 jest ostatnim flagowcem z procesorami Kirin, który może konkurować pod kątem wydajności z innymi topowymi modelami. Zakaz ten zaniepokoił również Wielką Brytanię, która stwierdziła, że Huawei może w niedalekiej przyszłości utracić zdolność produkcyjną niektórych komponentów stacji bazowych. Tym samym chiński gigant miałby przerwać wsparcie dla urządzeń, które obecnie pracują w brytyjskich sieciach telekomunikacyjnych. Dodatkowo powstała obawa, że nowi dostawcy układów 5G, których będzie musiał poszukać Huawei, mogą mieć problem z zapewnieniem odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa tej technologii. Ostatecznie Wielka Brytania uznała Huawei za “dostawcę wysokiego ryzyka” i wykluczyła go z dostaw sprzętu 5G.

Według najnowszych doniesień rząd Stanów Zjednoczonych ma wydawać zgody na sprzedaż Huawei układów scalonych. Jednak stawia jeden warunek. Producent, który stara się o takie pozwolenia, musi wykazać, że jego technologia nie obsługuje sieci 5G. Dzięki temu Huawei może utrzymać się na rynku urządzeń mobilnych.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.