Microsoft Teams to narzędzie, które mocno zyskało na używalności w czasach pandemii. Wiele uczelni korzysta z niego, jako narzędzia do komunikacji ze studentami, prowadzenia zajęć, oddawania projektów. Teamsy świetnie sprawdzają się do prowadzenia spotkań w firmach, które przeszły na tryb pracy online. Osobiście znam wiele osób, które oglądają to narzędzie przez ponad osiem godzin dziennie i aż pięć dni w tygodniu. Nic więc dziwnego, że Microsoft dokłada starań, aby odnowić narzędzie i dodać nowe funkcjonalności.

Teamsy wystrzeliły bardzo mocno ok. rok temu. Wszystko przez to, że ludzi na całym świecie masowo zaczęto trzymać w domach. Szczerze powiedziawszy, widziałem wiele narzędzi do tworzenia spotkań online, ale pozostawiały one wiele do życzenia. Okazuje się jednak, że Teams sprawdzają się naprawdę dobrze na tle konkurencji. Kalendarz, przypomnienie o spotkaniach, udostępnianie pulpitu, nagrywanie to tylko kilka z wielu udogodnień tej aplikacji. Okazuje się, że firma Microsoft postanowiła zadbać o użytkowników aplikacji i wprowadzić już niedługo kilka nowości, które ucieszą userów. Pierwsze zmiany pojawiły się już w zimie 2020 roku. Nie jest to jednak koniec. Gigant z Redmond ma kolejne nowości.

Microsoft Teams już w marcu doczeka się dynamicznego widoku.

Firma Microsoft zapowiedziała kilka dni temu kolejne zmiany w swojej aplikacji Teams. Według nich, prowadzenie prezentacji w większym gronie online nabierze zupełnie nowych kształtów. Wszystko ma pojawić się w aplikacji w marcu, ale może już teraz przybliżymy, na czym polega ten słynny, dynamiczny widok, który pojawi się w Teamsach. Ogólnie rzecz biorąc, chodzi o to, aby trochę lepiej zagospodarować miejsce na ekranie. W przypadku dużej liczby użytkowników na spotkaniu nie wygląda to elegancko ani optymalnie. Jeszcze jak się okazuje, że prezentacje ma więcej niż jedna osoba, albo prelekcje są łączone, to zaczyna się robić mały bałagan.

Microsoft Teams

Dynamiczny Widok w Microsoft Teams zagospodaruje miejsce na ekranie.

Nowość będzie polegać na tym, że na ekranie spotkania w Teams znajdzie się przestrzeń zarówno dla prezentacji, jak i dla użytkowników i ich widoków. Będzie to po krótce wyglądać tak, że część ekranu będzie należała do widoku naszych dokumentów, ale obok niej zostanie jeszcze miejsce dla obrazu innych użytkowników biorących udział w spotkaniu. Nowa funkcjonalność w Teams na też za zadanie wyróżnienie widoku osoby, która w danym momencie prowadzi prelekcję. Bardziej widoczne będę też ci użytkownicy, którzy na spotkaniach zgłaszają, chęć zabrania głosu, poprzez użycie funkcji “podniesienia ręki”. No przyznam szczerze, że teraz było to strasznie niewygodne, bo trzeba było mieć odpaloną część od czatu.

Pierwsze doniesienia o dynamicznym widoku w Microsoft Teams pojawiły się już w tamtym roku.

Nie jest to, jakaś nie wiadomo jaka nowość. Całość przecież musiała nabrać kształtu i trzeba było funkcjonalność dopracować. W końcu na dziś dzień Teams to jedne z najbardziej topowy narzędzi koncernu z Redmond. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to wizytówka firmy. Oczywiście, przejdzie pewnie kiedyś moment, że w końcu wypuszczą ludzi z domów i pozwolą im funkcjonować jak przed pandemią. Mam jednak wrażenie, że nie nadejdzie to zbyt szybko. Znajoma już ma informację, że kolejny semestr na studiach spędzi, oglądając okno Teams. Dlatego nowa funkcjonalność na pewno się sprawdzi i ułatwi pracę wielu osobom. Zmiana pojawi się podobno już w marcu 2021 roku.

Microsoft Teams

Oczywiście, jak w przypadku wszystkiego co trafia do sieci i w przypadku nowości w Microsoft Teams pojawiają się hejterzy.

Bo jak nie Teams, to w sumie co? W sieci jest też sporo zwolenników aplikacji Zoom i to przeważnie oni krytykują to, co wprowadza Microsoft. Twierdzą oni bowiem, że te funkcjonalność Zoom już dawno miał. Teams to jednak nie tylko aplikacja to tworzenia spotkań. To narzędzie, które spina się z całym ekosystemem firmy Microsoft: SharePoint, Outlook, OneNote, Excel, Word, PowerPoint, Visio, a nawet Azure. Połączeń jest wiele i sprawia to, że dużo możemy wykonać z poziomu aplikacji Teams. Jest pewna firma na rynku, która na stworzeniu takiego spiętego ze sobą ekosystemu zrobiła sobie pozycję lidera. Mówię oczywiście o firmie Apple. Także taki model pracy ze środowiskiem, w którym mamy wszystkie narzędzia, jakich potrzeba nam na co dzień w jednym miejscu, bardzo się sprawdza.

Wojna o to, czy liderem jest Microsoft Teams, czy Zoom jest trochę jak walką o to, który system operacyjny jest lepszy: Windows, Linux czy macOS.

Prawda jest bardzo ruchoma i zależy od tego, kogo zapytamy. Wszystko zależy od targetu. Są osoby, które nie lubią Windows z powodu problemów ze stabilnością i bezpieczeństwem. Istnieją użytkownicy, którzy nie chcą używać Linuxa, bo wiele nie działa, jak w Windowsie i na przykład, nie ma nowych gier. Są też tacy, którzy omijają macOS, bo jest dla nich zbyt hermetyczny i za drogi. Jak widać, wszystko zależy od przyjętego targetu. Tak samo się z Teamsami. Jeżeli chcemy mieć duże narzędzie, do zarządzania choćby studentami na uczelniach, gdzie pracują oni, robiąc prezentacje, pisząc raporty, prace dyplomowe i nie boimy się za to zapłacić — to Teams sprawdzi się idealnie. I tutaj nawet ja nie mam wątpliwości, a fanem Microsoft nie jestem. Także czekam na nową funkcję w Teams i oby rok 2021 obfitował w więcej takich, jeżeli mamy patrzeć na tę aplikację jeszcze przez jakiś czas.