Liczyłem na to, że operatorzy nie ulegną pokusie działów marketingowych i nie zaczną reklamować sieci LTE Advanced Pro jako 5G Ready, 5G Evolution, czy też Pre 5G. Niestety jeden z amerykańskich operatorów poszedł nawet o krok dalej. AT&T bierze się za modyfikację oprogramowania smartfonów z Androidem, które będą wyświetlać znaczek ‚5G E’ będąc w zasięgu sieci… LTE.

Pierwsze sieci LTE pojawiły się w 2010 roku. Oznacza to, że symbol 4G jest z nami już od prawie 9 lat. Przy czym po uruchomieniu pierwszych stacji bazowych LTE mówiono, że to nie jest „prawdziwe 4G”. Chodziło wtedy o definicję przyjętą przez Międzynarodowy Związek Telekomunikacyjny, który to mianem 4G określił sieci zdolne przesyłać dane z prędkością 1 Gbit/s. Dlatego niektórzy uważają, że dopiero LTE Advanced (czyli LTE z agregacją pasm) jest prawdziwym 4G. Jednak w branży telekomunikacyjnej przyjęło się, że mianem nowej generacji określa się rozwiązania, które wprowadzają zmiany w architekturze sieci oraz interfejsie radiowym. A tak właśnie było w przypadku LTE. Z kolei działy marketingowe mają tendencję do przesuwania granicy w drugą stronę. Przecież doskonale pamiętamy akcje marketingowe, w których sieci HSPA+ były nazywane „4G ready'”. Niestety okazało się, że to samo czeka nas w przypadku sieci 5G.

Co oznacza 5G E?

Tak naprawdę „5G E” jest zabiegiem marketingowym amerykańskiego operatora AT&T. Oznacza on sieć „5G Evolution” czyli taką, która jest „prawie 5G”. W praktyce jest to sieć LTE Advanced Pro z trybem transmisji 4×4 MIMO oraz modulacją 256 QAM. Dodatkowo operator podaje, że maksymalna prędkość pobierania danych w sieci 5G E wynosi 400 Mbit/s, a średnia 40 Mbit/s. Czy jest czym się chwalić? Poniżej możecie zobaczyć poglądową mapę dostępności sieci 5G E.

mapa 5G

Po części rozumiem, dlaczego amerykański operator zdecydował się na taki zabieg. Problem sprowadza się do tego, że smartfony nie rozróżniają sieci LTE Advanced od LTE Advanced Pro. W obu przypadkach wyświetlany jest znacznik ‚4G+’, gdzie dodatkowy plus oznacza transmisję danych z agregacją pasm częstotliwości. Natomiast współczesne sieci 4G (a dokładniej 4.9G) są dużo bardziej zaawansowane. Dlatego klienci powinni być w jakiś sposób informowani o tym, że znajdują się w zasięgu naprawdę zaawansowanej stacji bazowej. Tylko czy używanie w tym przypadku oznaczania ‚5G E’ nie jest nadużyciem?

Źródło: FierceWireless, AT&T

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.