Konsole Nintendo nigdy nie konkurowały bezpośrednio z produktami od Sony oraz Microsoftu. Pod kątem sprzętowym Wii U jest dużo słabsze od PlayStation 3. Kolejnym problemem konsol z logiem Nintendo jest mała ilość dostępnych gier, ale za to gracze mogą wybierać spośród wyjątkowych pozycji ekskluzywnych, które nie są dostępne na konsole konkurencji. Tak samo będzie z Nintendo Switch. Zakup tej konsoli nie będzie się opłacać, ale ludzie i tak ją kupią. Sam się zresztą nad tym zastanawiam.

Nintendo Switch ma być konsolą 2 w 1, czyli będzie to tak naprawdę konsola przenośna z możliwością podłączenia do telewizora. Muszę przyznać, że jest to bardzo ciekawe podejście do tematu. Już 3 marca będziecie mogli przekonać się na własnej skórze, jak sprawuje się to w praktyce. Właśnie tego dnia Nintendo Switch trafi do sklepów na całym świecie, w tym w Polsce. Wstępnie konsola ta wyceniona została na 299 dolarów, jednak w Europie będzie dostępna za 280 funtów lub 329 euro. Jednak w niektórych sklepach (np. francuski Amazone) ma ona kosztować 349 euro. Zatem, w Polsce za Nintendo Switch możemy zapłacić nawet 1 500 zł. Jest to dość dużo, jeżeli porównamy możliwości techniczne nowej konsoli Nintendo z Sony PlayStation 4 Slim oraz Microsoft XBOX One S. Jednak Nintendo Switch ma kilka ciekawych i wyjątkowych funkcjonalności, za które warto chyba zapłacić.

Nowe pady Joy-Con umożliwiają grę dla 2 graczy w trybie przenośnym Nintendo Switch.

To właśnie one będą kluczem do sukcesu nowej konsoli Nintendo. Dzięki nim Nintendo Switch obsługuje 3 tryby pracy:

  • stacjonarny, konsola podłączona jest do telewizora,
  • przenośny z współdzielonym ekranem, każdy z graczy używa po „połówce” kontrolera,
  • przenośny, jeden gracz ma do dyspozycji dwie części kontrolera Joy-Con.

Jak dla mnie, możliwość rozgrywki dla dwóch graczy na jednym urządzeniu w trybie przenośnym, jest czymś niesamowitym. Jakby tego było mało, to Nintendo Switch wspiera lokalny multiplayer dla maksymalnie 8 urządzeń. Czyli takie małe LAN party na konsolach przenośnych. Czas gry na baterii będzie wynosić od 2,5 godz. do 6 godzin w zależności od tego, ile energii będzie potrzebować dana gra. Przykładowo w The Legend of Zelda: Breath of the Wild będziemy mogli grać średnio 3 godziny na jednym ładowaniu. Konsolę będzie można podładować w każdym momencie za pomocą złącza USB Typu C. Mam nadzieję, że Nintendo pomyślało również o obsłudze któreś z metod szybkiego ładowania.

Wracając do kontrolerów, to pojedynczy zestaw Joy-Con w zupełności wystarczy dla dwóch graczy. Każdy z nich do dyspozycji będzie miał gałkę analogową oraz zestaw wszystkich przycisków potrzebnych do gry. Co prawda nie wyobrażam sobie gry w klasyczną bijatykę na tak małym kontrolerze. Najlepiej tutaj sprawdzą się gry ruchome, które będą w stanie wykorzystać system wibracji, czujnik podczerwieni, moduł NFC oraz wszystkie pozostałe sensory zamontowane w kontrolerze Joy-Con. Potencjał tego rozwiązania pokazuje trailer gry Arms, która wydana zostanie wiosną tego roku.

Źródło: Nintendo

[vlikebox]

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.