Czekałem wczoraj cały dzień na włączenie streamingu w usłudze Apple TV+. Jestem bowiem wielkim miłośnikiem stajni Apple i ich usług. Tym bardziej, nie powinno nikogo dziwić, że co chwilę odświeżałem ekran, aby sprawdzić, co ciekawego przygotował gigant z Cupertino. Jednakże, kiedy już dosiadłem się do nowej usługi i uruchomiłem 7-dniowy okres testowy, to słowo „ciekawe” przestało mi pasować do opisu tej sytuacji.

Apple przez wiele lat kradło rynek konkurencji sprzed nosa. Wszystko, czego się dotknęli, stawało się momentalnie hitem. Wiele zawdzięczamy śp. Steve’owi Jobsowi i jego spuściźnie. Mam jednak wrażenie, że z roku na rok dobra passa Apple coraz bardziej odchodzi w niepamięć. Coraz mniej kręcą mnie nowe iPhone’y, patrzę na MacBooki bez przekonania, a usługi, jakie wprowadza na rynek Apple… co tu dużo mówić — recenzja Apple TV+ pokaże, co dokładnie mam na myśli.

Wczoraj, od godziny 18.00 naszego czasu, siedziałem przed sprzętem i co chwilę odświeżałem ekran.

Kiedy Apple wypuszcza coś na rynek, klienci liczą jeszcze, że będzie zapierało dech w piersiach, albo przynajmniej było kontrowersyjne. Nie spodziewałem się, że Apple TV+ sprawi, że opadnie mi kopara, ale w grymasie rozczarowania. Usługę udało mi się uruchomić dość późno. Zapewne dlatego, że Apple wypuszczało ją na rynek krok po kroku. Dorzućmy do tego, że pewnie nie byłem jedynym ciekawym i serwery mogły być lekko przeciążone. Brałem to pod uwagę i jeszcze wczoraj nie chciałem wydawać opinii na temat jej funkcjonowania. Wróciłem do testów z samego rana dzisiaj, kiedy pierwsze wariactwa opadły, a ludzie jeszcze spali.

apple tv+, apple,

Zacznijmy może od tego, że obawiałem się, że Apple TV+ będzie dostępne tylko na urządzeniach firmowych.

Gigant z Cupertino zapewniał, że tak nie będzie. Nie, żebym nie posiadał stajni Apple w domu — mam iMaca, iPhone i MacBooka, ale mam także Ultrabooka Asusa (z systemem Linux – Deepin), laptop Lenovo (z systemem Windows 10) i Samsunga Galaxy S9 (z systemem Android). Pokusiłem się o testy na każdym z tych urządzeń. Zszokowało mnie to, że o ile Apple zapewniało o kompatybilności usługi z obcymi systemami i sprzętem, to w praktyce nie wygląda to tak różowo. Chciałbym wierzyć, że problem dotyczy tylko mojego sprzętu. Na sprzęcie od Apple, usługa działa bez zarzutów. Mimo że mój MacBook liczy sobie już kilka lat. Nic się nie zacinało. Na Windowsie, także funkcjonowało to przyzwoicie. Jednakże problemy zaczęły się, gdy starałem się odpalić Apple TV+ na Androidzie i Linuxie. W przypadku tego pierwszego buforowanie było dość długie. Na moim Linuxie odtwarzanie filmów jest niemożliwe. Po wciśnięcie przycisku „play” nic się nie dzieje. Ciężko mi sprawdzić, czy na jakimś innym Linuxie sytuacja jest podobna, bo więcej sprzętu w domu nie mam, ale liczę na wasze komentarze pod artykułem.

Jeżeli spojrzymy na usługę Apple TV+ przez pryzmat innych funkcji, to także nie wygląda to dobrze.

Rynek VOD jest wypchany po brzegi i każdy chce wziąć z niego coś dla siebie. Jednakże, od takiego potentata rynkowego jak Apple oczekuje się czegoś więcej, niż pójścia na skróty i jechania na marce. Nowe produkcje, nawet takie gdzie na odcinek wydawało się 15 mln dolarów ,nie pomogą, kiedy jakość nie będzie szła w parze z oczekiwaniami. Zacznijmy może od ceny. Apple TV+ nie jest ani najdroższy, ani najtańszy. Cena więcej jest całkiem przyzwoita jak na polskie warunki. Martwi mnie jednak, że za podobne ceny mamy o wiele więcej produkcji w innych ofertach. I są to hity kinowe, a nie produkcje autorskie. Netflix zrobił furorę na takich tytułach jak „House of Cards„, czy „Strager Things„. Apple jednak było innowatorami, a tu kopiują znane pomysły, które drugi raz mogą się nie sprawdzić.

apple tv+, apple,

Jeżeli chodzi o dostępność usługi, to oczywiście Apple TV+ jest już w Polsce

Większość serwisów VOD jest już w naszym kraju. Mamy Netflix, HBO GO i Prime Video od Amazona od całkiem dawna. Każdy z nich bez problemu udostępnia polskie audio deskrypcje. Apple się tu nie postarało. Problemem może być też brak dedykowanych aplikacji. Apple TV+ możemy na tę chwilę uruchomić podobno w przeglądarkach Chrome, Safari i Firefox. Z działaniem jednak różnie bywa. Długi bufor, problem z odtworzeniem filmu. Może to dość mocno zrazić na początku drogi. Oczywiście, problemy są zawsze, ale od takiej firmy jak Apple oczekuje się znacznie więcej, niż od konkurencji. To starzy wyjadacze, powinni już wiedzieć, czego można się spodziewać. Biblioteka na tę chwilę także nie powala. Netflix, czy HBO GO mają o wiele ciekawsze oferty na tę chwilę. Firma z Cupertino wydała co prawda miliardy dolców na treści na wyłączność, ale na start dostępnych będzie tylko 7 seriali z „See” na czele. Jeżeli oczekujemy wielkiego „bum” w tej kwestii, to musimy jeszcze poczekać. Od jakiejś godziny pojawiają się też polskie tłumaczenia, których wczoraj nie widziałem. Miałem już za to wylać gar pomyj na Apple, ale właśnie zauważyłem polskie napisy w kilku serialach zarówno w aplikacji Apple TV+ na iPhone, jak i w przeglądarce na systemie Windows.

Bardzo ważnym aspektem jest też jakość obrazu.

W czasach szybkiego internetu liczymy, że to, co widzimy, będzie wyglądać coraz bardziej efektywnie. W przypadku konkurencji na rynku VOD różnie tu bywa. Netflix oferuje dostęp do treści w 4K ze wsparciem HDR możliwy jest wyłącznie po wykupieniu najdroższego planu. Aczkolwiek zdarza się, że produkcje licencjonowane są dostępne tylko w HD. Liderem jest Prime Video. Na tej platformie nie musimy dopłacać za 4K. Apple TV+ chwali się, że treści w 4K i HDR będą udostępniane ze wsparciem Dolby Vision i Dolby Atmos. Jestem w stanie w to uwierzyć, ale ograniczyłby się to streamowania ich tylko na sprzęt Apple. Takowe informacje krążą nawet po sieci.

apple tv+, apple,

Uważam, że na tę chwilę nie warto zamawiać jeszcze Apple TV+.

Musimy dać usłudze osiąść się na rynku. Na razie wygląda to blado i skłaniam się bardziej tu abonamentowaniu u konkurencji. Może i Apple wydał na produkcje kupę kasy, ale znane buzie na ekranie to nie wszystko. Apple troszkę na bardzo pojechał tu „swoim podejściem do rynku”. Jeżeli wypuszcza się tego typu usługę, to trzeba wziąć pod uwagę, na jaki rynek ją pakujemy. Apple chyba o tym zapomniał.

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.