“Kiedy miałem 23 lata byłem wart ponad milion dolarów, ponad 10 milionów dolarów gdy miałem 24 lata, a kiedy miałem 25 lat było to już ponad 100 milionów dolarów. Ale to się nie liczyło, ponieważ nigdy nie robiłem tego dla pieniędzy.” – Steve Jobs

Dla niejednego Steve Jobs jest wirtuozem i legendą, a także niesamowitym designerem. Trzeba mu przyznać, że zaraz po tym, jak wkroczył w szeregi Apple spółka zaczęła nabierać tempa. Osobiście, nie wyobrażam sobie Apple bez niego, ale niestety – Steve Jobs nie jest już częścią naszego świata żywych od czterech lat. Dla wielu Steve był niesamowitą inspiracją, dlatego jest o tyle smutno, że opuścił nas i to po walce z nowotworem trzustki, który jest jednym z najbardziej bolesnych nowotworów.

3Steve-Jobs-John-Sculley-a-007

Film o Jobsie wejdzie do kin z dniem 13 listopada. Zaznaczyć musimy, że w naszym kraju. Na świecie jest już od 5 września – jak mnie to zawsze denerwuje. Nie jest to jednak pierwszy film o gwieździe Apple. Pierwszy nosił tytuł Jobs i miał swoją premierę w roku 2013, ale był dość przeciętną produkcją. Co zatem z nowym filmem? Czyżby reżyserzy doszli do wniosku, że taka postać, jak Jobs zasługuje na coś lepszego?

steve-jobs-31 steve-jobs-ipod

Za reżyserię odpowiada Danny Boyle znany z “Slumdog. Milioner z ulicy“. Nie jest to więc człowiek z ulicy. Scenariusz do filmu napisał Aaron Sorkin. Ten znów słynie z wykreowania filmu o Marku Zuckerbergu, który znany jest bliżej, jako “The Social Network“, albo po prostu “Film o Fejsbuku“. Całość scenariusza oparto na oficjalnej i akceptowanej przez Apple biografii autorstwa Waltera Isaacsona. Film natomiast można podzielić na trzy części: Macintosh (1984), NeXT (1988), iMac (1998). No prawie idealnie, jak na kogoś, kto wypromował Apple. W filmie nie chodzi jednak o to, aby sławić Jobsa pod niebiosa za jego wizję. Reżyser skupił się bardziej na jego postaci, która pozostawała jednak dość kontrowersyjna i aniołem nie była. Wszyscy wiemy, jak wyglądały jego relację z córką, pracownikami. Był mega okrutny i szczery do bólu. To właśnie pokazać chciał twórca filmu. Skupił się też na tym, że Jobs był idealistą i wymagał wręcz niemożliwych do spełnienia rzeczy.

young-steve-jobs-1_0

Większość osób, które nie przepadają za Apple i są sceptycznie nastawieni do marki na pewno powie, że nie ma sensu robić filmu o kimś, kto opakował smartfonik w ładne opakowanie i sprzedał go za kupę kasy. Ale niestety prawda jest taka, że Jobs na swój sposób zrewolucjonizował rynek i jest wart filmu na jego temat, zwłaszcza szczerego. Czekamy na premierę i na Wasze opinie. Ktoś się wybiera?