Apple nie od dziś pokazuje, że próbuje rozsiąść się na każdym segmencie rynku IT. Świetnie radzi sobie, jeżeli chodzi o smartfony i smarwatche. Całkiem nieźle funkcjonuje się też na sprzęcie komputerowych od Apple, czyli iMacach i MacBookach. Wszystko zależy jednak od tego, do czego chcemy komputera używać. Muszę przyznać, że mimo iż kupiłem sobie iMaca do prostych gier, to bardzo się na tym kroku sparzyłem.Okazało się, że sprzęt od Apple absolutnie nie nadaje się do tego przez kilka durnych ograniczeń, jak choćby Metal. Ostatnio API to uprzykrzyło mi życie po zakupieniu „Sims 4 – Uniwersytet”. Trochę dziwi mnie zatem kolejny ruch Apple, ale może w tym szaleństwie jest metoda.

Postawienie słów Mac i gry w jednym zdaniu koło siebie to totalny antonim — przynajmniej na tę chwilę. Jakoś firma z jabłkiem logo chyba nigdy nie kojarzyła się ze sprzętem do gier. Owszem, po pojawieniu się serwisów typu Steam, Battle.net, Origin itd., granie na Mac czy Linux jest o wiele łatwiejsze, ale nie ma takiego efektu jak w przypadku systemu Windows. Tym bardziej może dziwić, że firma z Cupertino planuje wypuszczenie na rynek linii sprzętów gamingowych. Powiem szczerze, że nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, ale z drugiej strony jak wychodził pierwszy iPhone na rynek, to ludzie padali jak muchy ze śmiechu, a dzisiaj… Sami wiemy, jaka jest pozycja iPhone’ów na rynku.

Może brzmi to jak żart, ale taki komputer ma trafić do portfolio Apple już w przyszłym roku.

Musimy wiedzieć, że wydawcy chętnie wypuszczają swoje tytuły na platformę Apple. Jest o wiele łatwiej znaleźć grę na system macOS niż choćby na Linuxa. W przypadku tego drugiego systemu trzeba bawić się z aplikacjami typu Wine, czy PlayOnLinux. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, że Apple kradnie sporą część rynku IT w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii i Australii, a stamtąd pochodzi ogromna ilość wydawców.Zdeterminowani gracze mogą też zainstalować na komputerze Apple Windowsa. Nie jest to sprawa łatwa, ale możliwa i wykonalna. Potrzebujemy do tego tylko aplikacji BootCamp i odrobiny ponad podstawowej wiedzy w kwestii administracji systemami.

macbook

Prawda jest jednak trochę bardziej brutalna – jeżeli ktoś chce komputer do gier to nie kupuje Apple.

Okazuje się, że niedługo sytuacja może ulec zmianie. Informacje takie napływają do nas z Azji, a dokładnie z Tajwanu. Wszystko dlatego, że z miesiąca na miesiąc rośnie coraz bardziej zainteresowanie e-sportem. Jeszcze jednak nie wiadomo, czy chodzi o komputery MacBook, czy o wersję stacjonarną. Osobiście kierowałbym się w stronę iMaców ze względu na rozmiar. Osobiście nie przepadam za graniem na laptopach. Zapewne będzie to taki all-in-one, ale do celów gamingowych. Oficjalne ogłoszenie powinniśmy usłyszeń na targach WWDC, na które jak co roku czekam z niecierpliwością. Możliwe, że będzie to największy news Apple o wielu lat. iPhone’ami już nie szokują, nawet Apple Watch nie jest tak oczekiwany, jak kiedyś. Gamingowy Mac może wzbudzić spore emocje.

Mam jednak pewne objawy związane z iMaciem do gier, choćby ze względu na politykę Apple.

Wiemy bardzo dobrze, że sprzęt Apple nie nadaje się absolutnie do samodzielnego rozbudowywania. Nie wydaje mi się, aby opcja wydawania tony dolców za każdą grą, która będzie mulić, nie zainteresuje graczy. W przypadku gier potrzeba sprzętu, który będzie służył kilka sezonów, a tuningowanie go nie będzie wymagało sprzedaży nerki. Wiemy, że segment all-in-one do tanich nie należy, więc czuje tu pewien dysonans. Może to też oznaczać, że plotki zostaną tylko w granicy szeptania z ucha do ucha. Coś jednak musi być mniej lub bardziej na rzeczy. Chodziło mi to już po głowie wraz z uruchomieniem usługi Apple Arcade. Jest to też bardzo naturalny krok dla firmy Apple. Rynek gier to naprawdę bardzo dochodowe bagienko, w którym Apple jeszcze się nie rozsiadło.

iMac

Może się okazać, że rok 2020 będzie rokiem gamingu w firmie Apple.

Ciężko to sobie wyobrazić, ale nie jest to niemożliwe. Apple wiele razy pokazywało, że potrafi radzić sobie na różnych polach. Co prawda, nie zawsze oddźwięk był pozytywny, ale każda z ich usług ma swoich fanów, nawet Apple TV+, które dobija mnie w całej swojej okazałości. Na pewno, niewskazana jest stagnacja na rynku IT. Przykłady takich firm jak choćby Nokia pokazują, że brak kroku do przodu sprawia, że trzeba się wycofać z walki o tron. Apple zdaje się rozumieć tę politykę. Na efekty wprowadzenia takiego sprzętu musimy poczekać i ciężko teraz powiedzieć, czy będzie to dobry krok, czy też nieudana wyprawa po Złote Runo. Wiemy, że Apple potrafi działać, tylko ostatnio trochę zapomniało jak robić to z klasą. Może nowy projekt pozwoli im wrócić na odpowiednie tory i uda im się wyznaczyć nową drogę w gamingu. Kto wie.

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.