Żyje już trochę lat na tym świecie i ciężko mi uwierzyć w dobre intencje któregokolwiek z gigantów na rynku — nieważne czy to Apple, Google, Facebook, czy jeszcze kilka innych znanych firm. W końcu w prowadzeniu biznesu na pewno nie chodzi o dobro użytkownika. Przecież ci, którzy zarządzają spółką, na tym nie zarobią. Możliwe, że dlatego właśnie do informacji o śledzeniu użytkowników podchodzę na tzw. ludzie. W końcu każdy śledzi, każdy przerzuca dane z ręki do ręki. Nowością jest, kiedy jakaś firma pomyśli o tym, że może wypadałoby zapytać użytkownika, czy ma na takie zabiegi ochotę. Zdarza się to jednak na tyle rzadko, że wzbudza zdziwienie.

Większości korporacji wydaje się, że skoro trzęsą rynkiem, to mogą robić z danymi swoich klientów, co im się tylko podoba. Oczywiście, ubierają to w piękne słowa, przepisy i zasady. Co więcej, one mają pokazać nam, że to wszystko dla naszego dobra i tak naprawdę bardzo tego potrzebujemy. Nic więc dziwnego, że jeżeli jakaś firma chociaż trochę wychyli się z tego wzorca, to może mocno zdenerwować resztę. Co najciekawsze, tym wybranym okazał się gigant z Cupertino. Firma ta zdaje się przynajmniej udawać, że obchodzi ją zdanie użytkownika końcowego na temat jego prywatności.

Co ciekawe, Apple naprawdę wydaje się odstawać w kwestii dbania o prywatność i bezpieczeństwo użytkowników.

Plany firmy wzbudziły bowiem zainteresowanie konkurencji, czyli Google i Facebooka. Wszystko dlatego, że gigant z Cupertino zaczął mówić o konieczności wprowadzenia prośby o dodatkowe zgody od użytkowników na śledzenie ich w innych programach i na stronach internetowych. Wygląda to fajnie i ciekawe, ale oczywiście musieli się znaleźć przeciwnicy. Kiedyś znajomy Couch powiedział mi mądre słowa:

„Jeżeli wprowadzasz granice, to najbardziej będą one przeszkadzać tym, którzy z braku tych granic korzystali”.

Cytat idealnie pasuje do tej sytuacji, ponieważ te zmiany nie podobają się firmom, które lubią wiedzieć dużo o swoich użytkownikach.

apple, google, facebook, prywatność, contenst, reklamy, śledzenie,

Apple planuje wprowadzić zmiany związane z pytaniem o dostęp do prywatnych danych.

Pomysł firmy polega na tym, aby poszczególne aplikacje musiały prosić użytkowników o dodatkowe zestawy pozwoleń na śledzenie, a także o budowanie dobrego contentu (dopasowania treści). Chodzi tu także o target stricte reklamowy. Co się okazało, odzew na propozycje firmy z logiem nadgryzionego jabłka był wręcz natychmiastowy i wcale nie taki przyjemny, jak można by się spodziewać. Użytkownicy może i zadowoleni są, ale wielkie korporacje już niekoniecznie. Okazuje się, że przez te propozycje aż szesnaście stowarzyszeń marketingowych zarzuca gigantowi z Cupertino niedostosowywanie się do zasad branżowych i oddawanie takich opcji w ręce użytkowników pod przykrywką zasad prywatności obowiązujących w Europie.

Decyzja Apple była dla niektórych bardzo nieprzychylna.

Jakiś czas temu pisaliśmy o tym, że Google pracowało nad zmianą swoich Ustawień Prywatności. Oczywiście, firma ta nie należy do pionierów dbania o poufność naszych danych i nawet po poprawkach wygląda to strasznie blado. Co prawda, firma z Mountain View regularnie podkreśla, jak ważne jest dla niej dobro i bezpieczeństwo użytkowników. Daleko mi jednak do wiary w te słowa. Jeżeli chcecie bliżej poczytać o zmianach, wprowadzonych w prywatności Google, to zapraszam do zapoznania się z naszym artykułem.

Szczerze powiedziawszy, jako użytkownikowi opcja proponowana przez Apple mi pasuje – skąd więc niezadowolenie firm?

Wszystko dlatego, że znajdą się tacy użytkownicy, którzy mogą takiej zgody nie udzielić. Co ciekawe, może się okazać, że będzie ich całkiem sporo. Spowoduje to problemy w śledzeniu userów i dostosowywania treści reklamowych. Dla mnie sprawa jest jasna — skoro korporacje chcą mnie szpiegować, fajnie byłoby robić to oficjalnie. I tak niby wszyscy o tym wiemy, ale… zasady to zasady. Mam jednak wrażenie, że nie wszyscy chcą odkryć karty przez userami i pozwalają sobie żyć w przekonaniu, że klienci są nieświadomi mechanizmów, jakie odpowiadają za targetowanie w sieci. Może część społeczeństwa taka jest, ale wiele osób jest już świadomych zagrożenia.

Oczywiście, żeby nie było – daleko mi od chełpienia Apple i stawiania ich na piedestale.

Każdy, to miał z nią cokolwiek wspólnego wie, że firmie z logiem nadgryzionego jabłka można wiele zarzucić — począwszy od hermetyczności, a skończywszy na kosmicznych cenach za produkty. Jednakże z czystym informatycznie sercem muszę przyznać, że ten krok jest skierowany w naprawdę dobrą stronę i mam nadzieję, że nie zostanie zablokowany przez wystraszoną konkurencję. Myślę, że nie tylko ja mam dość pojawiania się targetowanych reklam, za każdym razem kiedy wpisze jakieś słowo „klucz” na Messengerze.

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.