Zawsze uważałem, że na IT zjadłem nie jedne zęby i nic mnie nie zdziwi, ale premiera ostatniego Apple Mac Pro rozwiała moje wątpliwości. Są jednak produkty, które potrafią sprawić, że wyjdą mi oczy z orbit i to wcale nie w tym pozytywnym tego słowa znaczeniu. Szokuje bowiem nie tyle technologia zastosowana w danym produkcie, a ceny, jakie są za nią wystawione.

Jakiś czas temu, na naszym portalu pojawił się artykuł o cenie, jaką trzeba zapłacić za Maca Pro, z dodatkami. Jest ona wręcz przerażająca. Sam komputer to kwota minimum 27 999,00 zł, a w konfiguracji maksymalnej to 270 067,98 zł. Przy takiej kwocie, cena, jaką firma z Cupertino życzy sobie za dodatki do tej maszyny, to pikuś, ale jednak dla zwykłego wyjadacza chleba to niesamowita abstrakcja. Że firma ta liczy sobie za wszystko i to sporo — wiemy nie od dziś. Czy nie jest to jednak przesada?

W trakcie premiery Apple Mac Pro mówiło się o cenie dodatków do tego sprzętu, między innymi o kółkach do stacji.

Już wtedy, kiedy zobaczyliśmy ten sprzęt po raz pierwszy, krążyły plotki, że inne części do niego będą bardzo drogie. Nie specjalnie mnie to zdziwiło. W końcu Apple słynie z drożyzny. Ceny nowego iPada sprawiły, że byłem mocno przerażony i zszokowany, ale powiedzmy, że za wysoką kwotą szła jeszcze jakość wypuszczonego gadżetu. Jednak, kiedy za metolowe kółka do serwera trzeba zapłacić kwotę z trzema zerami — robi się dziwnie. W trakcie zakupu firma Apple pozwalała wybrać, czy wolimy wersję ze szkieletem opartym na nóżkach, czy na kółkach ze stali nierdzewnej. Wtedy, kwota serwera zwiększała się o 1920 zł. Okazało się, że kółka te można kupić osobno i koszt, jest jeszcze większy.

Apple Mac Pro, kółka, tarka, icena,

Pakiet kółek do Apple Mac Pro nazywa się Apple Mac Pro Wheels Kit.

Czyż nie wygląda to lekko komicznie? W Apple nawet zwykłe kółka do stelaża od serwera mają nazwę i… oczywiście odpowiednią iCenę. Zestaw ten kosztuje bowiem… uwaga… aż 3499 złotych. Co więcej, jeśli użytkownikowi Maca Pro zależy, by jego komputer miał w pełni stabilną pozycję i nie przemieszczał się przy przypadkowym pchnięciu obudowy, może dokupić zestaw nóżek Apple Mac Pro Feet Kit (te kosztują „tylko” 1499 złotych). Niby Apple przyzwyczaiło nas do wysokich cen, ale… żeby sprzedawać dodatek w cenie nowego iPhone’a? Poczułem się tak, jakby firma świadoma tego, co robi, robiła mnie w niezłego wała. Okazuje się, że nawet najwięksi fani marki nie bardzo łapią, o co w tej ofercie chodzi i czują się dziwnie.

Dodatki do Apple Mac Pro pokazały, że coraz trudniej jest bronić polityki finansowej Apple.

Nawet jakbym chciał, nie jestem w stanie wytłumaczyć tego kroku. Kółka niby są ze stali nierdzewnej, ale za przeproszeniem — za tę cenę to winny na zawołanie „Hey Siri” transportować Maca pod moje nogi (i podać przy tym kawę). Mam jednak wrażenie, że w ekosystemie Cupertino nie dzieje się dobrze. Apple nigdy nie było tanie, ale do kupienia. Teraz ceny robią się kosmiczne. Co więcej, wcale nie idzie to w parze z innowacyjnością, której oczekujemy od tej firmy. Czy taka jest polityka Tima Cooka? Możliwe. Czy się sprawdzi? Boje się w czasach świata ogarniętego pandemią, gdzie ludzie liczą grosz do grosza — niekoniecznie.

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.