Zastanawiałem się od jakiegoś czasu, czy istnieje jeszcze news, którym firma Microsoft byłaby w stanie mnie zaskoczyć. Znam ich systemy od wersji MS-DOS i Windows 3.11. Robili już takie akcje, że myślałem, że nic mnie już nie zdziwi. Jak się okazuje — nigdy nie mów nigdy!

Jeżeli chcielibyśmy znaleźć pioniera wśród firm IT, który zbiera doświadczenie na tworzeniu sobie problemów, to wydaje mi się, że gigant z Redmond jest w tej kategorii niekwestionowanym mistrzem.

Śmiejemy się przecież z każdego giganta rynkowego.

Dowcipkuje się z systemów Linux, że są ciężkie w obsłudze, z systemów MacOS, że są dla debili i ludzi, co nie mają co zrobić z kasą. Windows jest zdecydowanym mistrzem w doprowadzaniu użytkownika do rzucenia komputerem przez okno. Myślę, że nie mamy jednak tyle czasu, aby opowiadał o tym, jakimi wymysłami szokowali mnie przez wiele lat. Przejdźmy do „afery kryptowalutowej„.

To, jak mocno Microsoft potrafi NIE DBAĆ o bezpieczeństwo swoich systemów, przeszło już do legendy.

Chciałbym być miły i napisać, że Windows jest świetnym systemem i każdy powinien go wgrać na komputer, ale nie można być aż takim hipokrytą. O braku dopracowania w tej kwestii przez wiele lat świadczy ilość zagrożeń, włamań, wirusów i łatek, które się nie pojawiły! Oczywiście, błędy się zdarzają każdemu i pracując w IT, coraz bardziej się do tego przyzwyczajam. Microsoft jednak albo nie zdaje sobie sprawy z tych, które grasują po jego systemach, albo dobrze udaje. Redmond chciało być tak fajne i modne, jak Android, który wprowadził Google Play, czy Apple, który ma swoje Apple Store.

bitcoin, koparka, sklep windows, wirusy

W ich przypadku Sklep Windows nie jest przełomowym rozwiązaniem, a górą problemów i niedociągnięć.

Jak wiemy po Android Markecie, czy też Google Play, utrzymanie Sklepu z aplikacjami w czystości jest naprawdę ciężkie. Firmie z Cupertino udaje się to całkiem przyzwoicie, ale też mają na swoim kącie kilka wpadek. Zacznijmy od tego, że Microsoft dwoi się i troi w rozwijaniu, chociażby centralnego repozytorium dla Windows. Już to sprawia firmie niemały problem. Teraz doszły jeszcze nowinki związane z… kopaniem kryptowalut. Było to kwestią czasu. Od kiedy koparki bitcoinów stały się modne, można było się spodziewać, że sieć zaleją aplikacje, które dostaną funkcjonalność tego typu w prezencie. Dziwi mnie, że dopiero teraz ktoś to odkrył. Co więcej, od kiedy MS wpadł na pomysł wypuszczenia Sklepiku, byłem do tego bardzo sceptyczny.

Najnowszym błędem, jaki pojawił się w systemie Windows jest gafa związana z pojawieniem się „krypto” aplikacji w Sklepie Windows.

Jak wiemy po Android Markecie, czy też Google Play, utrzymanie Sklepu z aplikacjami w czystości jest naprawdę ciężkie. Firmie z Cupertino udaje się to całkiem przyzwoicie, ale też mają na swoim kącie kilka wpadek. Zacznijmy od tego, że Microsoft dwoi się i troi w rozwijaniu, chociażby centralnego repozytorium dla Windows. Już to sprawia firmie niemały problem. Teraz doszły jeszcze nowinki związane z… kopaniem kryptowalut. Było to kwestią czasu. Od kiedy koparki bitcoinów stały się modne, można było się spodziewać, że sieć zaleją aplikacje, które dostaną funkcjonalność tego typu w prezencie. Dziwi mnie, że dopiero teraz ktoś to odkrył. Co więcej, od kiedy MS wpadł na pomysł wypuszczenia Sklepiku, byłem do tego bardzo sceptyczny.

bitcoin, koparka, sklep windows, wirusy

Najbardziej śmieszy to, że Microsoft uparcie twierdził, że problem ich nigdy nie dotyczył.

Od początku firma chwaliła się, że Sklep Windows to jedno z takich miejsc, w których trudno o infekcję lub pobranie „koparki kryptowalut”. Firmą, która wykryła problemy w Sklepie Windows, jest Symantec. Udało im się znaleźć co najmniej osiem aplikacji, które bez problemu mogły kopać w naszym imieniu waluty na czyjeś konto. Oczywiście, wszystkie zniknęły już ze Sklepu, kiedy afera nabrała tempa. Czy jednak był to odpowiedni czas na ich zniknięcie? Mam wrażenie, że takowe programy nigdy nie powinny się w Sklepie Windows pojawić. Podatni na taki proceder byli również ci użytkownicy, którzy korzystali z Windows 10 S. Jest to wielki szok, ponieważ przez pewien czas pozycjonowany jako ten „zdecydowanie najbezpieczniejszy” i polecamy przez firmę Microsoft.

Błędy się zdarzają, ale to zaczyna być już chyba trochę za wiele.

Proces udostępniania aplikacji nie jest łatwy, a utrzymanie takiego repozytorium tym bardziej. Nikt nie jedzie jednak po Microsoft bez przyczyny. Zacznijmy od tego, że płacimy za system Windows (przynajmniej niektórzy płacą, a system nie jest na licencji free). Płacąc, za coś oczekuje, że wydaje pieniądze na działającą usługę, aplikację, sprzęt itp. Jako porównanie mogę dać systemy Linux, które są darmowe, a generują znacznie mniej podatności niż Windows. Ich repozytoria są utrzymanie w nienagannym porządku, a nie jest to jakaś korporacja — deweloperzy to ludzie z „ulicy„, pisać kod może każdy, repo jest wspólne. Mimo to taka niegarnięta banda ludzi z ulicy potrafi zrobić lepszy soft niż rynkowy potentat. Co więcej, aplikacje w Sklepie Windows miały być bowiem dogłębnie sprawdzane pod względem obecności złośliwych mechanizmów. Takie były obietnice. Pamiętam nawet moment, kiedy to Microsoft ręczył za to, że będzie to jedno z bezpieczniejszych miejsc do pobierania aplikacji. „Obiecanki cacanki„.

Dlaczego mamy tyle żalu do firmy Microsoft?

Zaznaczmy, że firma z Redmond to lider rynku, a przynajmniej tak próbują się nazywać. Owszem, mają monopol na użytkowników, po Windows pojawił się w odpowiednim czasie i miejscu. Nie mogę jednak zrozumieć, jak taka korporacja pozwala sobie na takie niedociągnięcia. Przecież to Microsoft — firma, na którą z podziwem patrzyliśmy jako szkraby. Nie zdziwiłby mnie taki fake, w firmie NoName z Pasikurowic Dolnych, gdzie Testerem Aplikacje jest synek cioci żony prezesa, który jest super informatykiem, bo umie Worda zainstalować. Tutaj jednak mamy lapsus, na który pozwoliła ogólnie szanująca się firma, biorąca kupę kasy za swoje usługi. Coś jest nie halo? Taka firma powinna znać się na testowaniu, gałęziach repo, procesie developmentu i innych tego typu kwiatkach. Powinni w niej pracować specjaliści IT.

bitcoin, koparka, sklep windows, wirusy

Wpadka ta jednak nie sprawi, że liczba użytkowników Windows drastycznie spadnie.

Większość ludzi, którzy korzystają na co dzień z komputerów, nie rozumie, co się stało, nie ogarnia, że w ogóle jakiś problem wystąpił i że może to pociągnąć konsekwencje. Ja jednak chciałbym w końcu zapłacić za system Windows i przestać się martwić, czy za chwilę moje dane nie wyciekną, nie dostaną się w ręce hackerów, albo na moim komputerze, ktoś nie będzie robił biznesów. I zapewne moje podejście do Windows byłby bardziej lapidarne, gdybym nie musiał za system zapłacić!

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.