Wszyscy, którzy mają znajomych korzystających z systemów Linux, albo jeżeli sami tego doświadczyliście, wiecie, że kiedy raz się go użyje, z natury nie wraca się do Windowsa. Sam tak miałem, daleko przed mamutami. Byłem jeszcze młody, a system Microsoft miał monopol na użycie — pakowany był do każdego komputera. Ciężko było wyjść nogą z tego ekosystemu, ale jak już udało mi się zrobić krok do przodu, to nawet nie oglądałem się za siebie. Teraz, nigdy bym się nie cofnął. Podobne zdanie m a teraz rząd Korei Południowej.

Minusy systemu Windows są znane wszystkim. Jest o bogaty w niedociągnięcia, dziury, słabe wsparcie, a na dodatek — musimy za niego płacić. Problemem do tej pory była tylko jego monopolizacja. Windows to jednak większość narzędzi biurowych, projektowych, graficznych i przede wszystkim gry. Z roku na rok sytuacja zaczyna jednak ulegać zmianie. Linux nie jest już systemem, do którego trzeba podchodzić z doktoratem z informatyki. Jest mocno user-friendly, czasami nawet bardziej od Windows. Co ciekawe, pojawia się także na niego więcej narzędzi ogólnego użytku. Nie zapomnijmy też o tym, że jest systemem darmowym. Nic dziwnego, że wiele instytucji porzuca produkt Microsoft na rzecz systemów Open Source.

Jedną z ciekawszych informacji dotyczących takich migracji jest ucieczka Korei Południowej od produktów Microsoft.

Nie ukrywajmy — jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Windows do tanich systemów nie należy. Jeżeli pomyślimy o kwocie, jaką taka instytucja, jak państwo musi wydać, aby zaopatrzyć się w systemy, do urządów, to kwoty wychodzą wręcz horrendalne. Cały proces przejścia ma kosztować około 655 milionów dolarów. Jest to podobno cena o niebo niższa, niż podobna instalacja z użyciem systemów Windows. Wcale mnie to nie dziwi. Dochodzi niemały koszt licencji. The Korea Herald informuje, że do tej pory podstawowym systemem, jakiego używała Korea, był Microsoft Windows 7. W sumie to źle nie było. Dobrze, że nie jechali na Windows XP, jak to się zdarza jeszcze w niektórych polskich urzędach. Co więcej, od stycznia 2020 roku, firma Microsoft ma zaprzestać wsparcia dla wzmiankowanego wyżej systemu.

Myślę, że był to ostateczny cios, dla Win7 w Korei.

System został wydany w 2009 roku, więc nic dziwnego, że dopełnia już swojego żywota. Korea zwęszyła zatem świetny moment, na wykonanie migracji i jeszcze oszczędzenie na całym procesie. To właśnie oszczędność jest głównym powodem, dlaczego koreański rząd nie zamierza zdecydować się na nowszy system Microsoft, czyli oczywiście Windows 10. Jest to dobry krok. Wiele instytucji już tak zrobiło. Oczywiście, zapewne sama migracja łatwa nie będzie. I nie chodzi tylko o kwestie samego systemu operacyjnego, ale także narzędzi, które na nim działają. Głównym wyzwaniem będzie z pewnością przeniesienie oprogramowania takiego jak bazy danych, które do tej pory działały w systemie operacyjnym Microsoftu. Oczywiście, administratorzy, którzy mają doświadczenie w takich migracjach, na pewno mają całą kolekcję skryptów, które robią przepisanie baz z MsSQL na MySQL lub PSQL (bo takich baz najczęściej używa się w systemach Linux).

windows, linux, korea, migracja,

Oczywiście, nic nie będzie robione szybko i bezmyślnie.

Taka instytucja jak administracja krajem nie może pozwolić na problemy po migracji systemu. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Bezpieczeństwa podaje, że wybrana dystrybucja systemu Linux będzie musiała przejść serię testów. System sprawdzany będzie pod względem kompatybilności z oprogramowaniem wykorzystywanym przez administrację na komputerach z Windowsem. Oczywiście, sami wiemy, że bywa z tym różnie, ale zapewne będą pracować przy tym ludzie, którzy się na tym znają. W pierwszej kolejności mowa o etapie testowania. Wszystko po to, aby dowiedzieć się, „czy system może być uruchamiany na prywatnych urządzeniach sieciowych bez zagrożeń bezpieczeństwa”. Wiadomo też, że inne państwa testowany podobne migracje, choćby Rosja i rządowe systemy dają radę na Linuxach.

Rząd Korei nie jest jedynym, który podziękował Microsoftowi za współpracę.

W przeszłości także inne państwa i pojedyncze miasta wybierały rozwiązania Open Source. Podobną operację zamierza przeprowadzić indyjski stan Kerala, który zamierza zaadoptować popularny system Ubuntu w swoich szkołach. Ma to zaowocować oszczędnościami rzędu nawet 430 milionów dolarów. Są też przykłady państw, które wróciły do starego oprogramowania. Przykładem jest Monarchia Monako. Instytucja ta po przejściu z Windowsa na Linuksa po kilku latach znowu wróciła na OS Microsoftu. Nieudaną migrację i powrót tłumaczono problemami technicznymi, dotyczącymi choćby kompatybilności plików wymienianych między urzędami.

Bardzo ciekawi mnie, czy migracja z wydaniu Koreańczyków nie pociągnie za sobą innych krajów.

Wizja oszczędności i odcięcia potentata rynkowego od korytka wygląda bardzo ciekawie. Na swój sposób można to trochę porównać do uniezależnienia się Amerykanów od wschodniego Huawei. Teraz państwa azjatyckie powoli chcą dać prztyczka w nos wielkiej, amerykańskiej korporacji. Powiem szczerze, że sam wiem, że bez systemu Windows da się żyć i myślę, że duże instytucje także sobie z tym poradzą. Może da to też firmie Microsoft trochę do myślenia, choćby na temat pracy nad bezpieczeństwem systemu. Na tę chwilę, pozostawia one wiele do życzenia, jak i ceną, jaką za system płacimy. Jeżeli jednak coraz częściej będziemy słyszeli o tego typu przypadkach, to myślę, że na pewno zmieni się podejście giganta do wyceny swoich produktów bądź szukania alternatywnych rozwiązań korzystnych dla klientów.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.