Nie raz już słyszeliśmy o tym, jak różne kancelarie wysyłały masowo listy z żądaniem zadośćuczynienia za pobieranie materiałów chronionych prawem autorskim.

W Polsce najczęściej takie akcje dotyczą naszych rodzimych produkcji. Ostatnio głośno było o nagonce na osoby, które pobrały filmy Drogówka oraz Wkręceni. Słyszałem również o podobnych przypadkach dotyczących książek z serii Harry Potter. Tym razem dwóch prawników ze Stanów Zjednoczonych wzięło na celownik amatorów porno.

Co ciekawe, nie reprezentowali oni żadnej z dużych wytwórni czy znanych serwisów, na których można wykupić konta premium.

Wręcz śmiałbym stwierdzić, że producentom filmów dla dorosłych nie przeszkadza za bardzo piractwo. Całkiem możliwe, że traktują oni to jako darmową reklamę, która nakręca popularność serwisów oraz zwiększa ilość użytkowników. Ktoś może mieć wątpliwości co do ilości osób płacących za dostęp do materiałów pornograficznych, które są dostępne w sieciach torrent. Doskonale ilustrują to zdarzające się od czasu do czasu wycieki danych. Ostatnio taka sytuacja miejsce miała we wrześniu, kiedy to wyciekły informacje na temat niemalże miliona kont użytkowników serwisu dobrze znanego w pewnych kręgach.

Prawnicy wyłudzili 6 milionów dolarów od osób pobierających filmy porno z sieci torrent.

Cała akcja miała miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie Paul Hansmeier i John Steele, którzy okazali się mózgami kancelarii Prenda Law. Grali oni bardzo nieczysto. Najpierw wykupili prawa autorskie do kilku filmów pornograficznych, a następnie sami udostępniali je za pomocą sieci torrent. Mało tego. Panowie postanowili nawet nagrać kilka swoich produkcji, żeby móc później dochodzić swoich praw. Filmy chronione prawem autorskim były udostępniane również za pomocą słynnej zatoki piratów, czyli strony The Pirate Bay. Dzięki temu, że sami rozpowszechniali jakby nie patrzeć utwory chronione prawem autorskim, to mogli bez problemu pozyskać adres IP osób pobierających ich filmy porno.

Następnie prawnicy wnioskowali do dostawców usług internetowych o podanie danych osobowych wielbicieli filmów dla dorosłych. Wysyłane wezwania do zapłaty wspominały o wysokich karach pieniężnych rzędu 150 tysięcy dolarów. Oczywiście w ramach ugody była proponowana dużo niższa kwota, a mianowicie 4 tysiące dolarów. Niestety większość osób ulegała szantażowi i płaciła prawnikom. Ci, którzy postanowili się bronić, unikali jakichkolwiek kosztów, ponieważ prawnicy bali się ujawnienia ich praktyk. Paul Hansmeier i John Steele zostali aresztowani i postawiono im w sumie 18 zarzutów dotyczących oszustw finansowych, fałszywych zeznań i prania pieniędzy w latach 2011 – 2014.

Źródło: Ars Technica

[vlikebox]

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.