Bardzo dobrze pamiętam moment, w którym Microsoft był kopany i obrażany w sieci za to, że wciska ludziom Windows 10 na siłę. Sam byłem w grupie tych narzekających. Nie jest to jednak tak, że byłem przeciwko systemowi Windows 10.

Sam go zainstalowałem, dalej posiadam i uważam, że jest najlepszym systemem na desktopy, jaki wyszedł spod rąk Microsoft do tej pory. Oznacza to, że najmniej na niego kur..uje.  Jeżeli chodzi natomiast o narzekanie na pakowanie użytkownikom dziesiątki na dyski, to moja reakcja była taka, tylko dlatego, że ludzie powinni mieć wybór. Zdaje sobie sprawę, jak wielkim problemem jest brak aktualizacji, ale nie każdy chce zmian. Ludzie są toporni na wiedzę, a na dodatek cała ta sytuacja z tym ich marketingiem na siłę na prawdę mnie bawiła. Rzecz się ma zupełnie inaczej, jeżeli chodzi o system od Apple, czy Linuxy. Tam się nie zastanawiam. Dają upgrade, to go robię.

Okazuje się, że Apple ostatnio przyjęło politykę podobno do Microsoft i zaczęło “wciskać na siłę” na swoje komputery aktualizację do macOS.

Niby producent naszego komputera nie powinien mieć prawda do zarządzania naszymi zasobami dyskowymi i decydowania, jaki system będziemy na komputerze trzymać. Apple jednak czuje się w obowiązku dbać o bezpieczeństwo systemów, jakie mamy na jego komputerach i chce wgrać nam na siłę swój nowy system, czyli macOS Sierra. Apple ma jednak pewne wymagania przed całą operacją. Okazuje się, że na dysku musi być wystarczająca ilość miejsca, ale i użytkownik musi mieć włączoną opcję aktualizacji automatycznych. Nie jest to więc tak, że system wciskany jest na siłę, jak piszą w mediach społecznościowych hejterzy Apple. Zaznaczyłeś opcję, żeby upgrade’ował — to właśnie robi. Na tę chwilę nie mam, co więcej tłumaczyć, ale bawi mnie to, że użytkownicy, którzy lubią sobie pojechać po Apple, czyli takie typowe, polskie Janusze, sieją ferment w sieci. Nie jest to przecież to samo, czego dopuścił się Microsoft. Jest znamienna różna. Tutaj user wyraził zgodę, na aktualizację automatyczną. Microsoft stosował różne chamskie i nie ładne triki, aby wepchać nam przez nieuwagę Windows 10 na dysk. W przypadku Apple robiona jest aktualizacja, na którą wyraziliśmy zgodę.

[vlikebox]

Mam coś dla tych, którzy narzekają, jak im się samo aktualizuje.

Na koniec napiszę tylko, że jeżeli nie chcemy aktualizacji, proponuje postawić sobie system, który skompilujemy samemu, na przykład stare dobre BSD, Slackware albo Gentoo, gdzie wyłączymy mechanizm pobierania paczek, i wszystko, co będzie w systemie, będziemy musieli kompilować. Wtedy nic nam się nie aktualizacje. Pamiętacie jednak, że za taki system odpowiadacie sami i w przypadku błędów, dziur i wirusów, łatacie wszystko ręcznie. Ot, taka polityka wolności. Jeżeli chce się być wolnym, trzeba być odpowiedzialnym i radzić sobie samemu.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.