iCloud to usługa, która sprawia, że ekosystem Apple jest jeszcze bardziej atrakcyjny dla przeciętnego użytkownika. Druga sprawa, która na pewno przyciąga klienta, to bezpieczeństwo urządzeń Apple. Sam skusiłem się na ich produkty, ponieważ nawet FBI nie było w stanie się do nich dostać. Trzeba przyznać, że jest to duża zaleta. Z taką ideą narzędzia tworzył Steve Jobs. Używając ich, wiedziałem, że moje dane pozostaną moje. Ostatnio mam co do tego coraz więcej wątpliwości. Jedyna funkcjonalność, jaka ciągnęła do Apple tłumy, może niedługo pójść w niepamięć. Wszystko dlatego, że gigant z Cupertino zaprzestał pracy nad szyfrowanie end-to-end dla swojej chmury. Pracował nad nim dwa lata. Powodem nie jest problem techniczny, a naciski amerykańskich organów ścigania. Nie jest to dobra wiadomość.

Od jakiegoś czasu w sieci głośno zrobiło się o tym, że Apple chce dołożyć kolejną wisienkę na torcie do swoich zabezpieczeń. Najlepsze było to, że do tej pory mieli generalnie służby specjalnie w poważaniu i nigdy nie uginali się pod naciskiem ani FBI, ani innych organów ścigania. Było w tym coś fascynującego. Odmówili odblokowania swoich urządzeń nawet w przypadku sprawy z terroryzmem w tle. Powiem wam szczerze, że wtedy czułem się jak user, o którego firma naprawdę dba i nie łamie postanowień, nawet postawiona pod ścianą. Może nie było to zbyt rozsądne ze strony Apple, ale zgodne z ich marketingowymi przekonaniami i ideą firmy. Okazuje się jednak, że Apple zaczyna coraz bardziej mięknąć i dobrze do dla userów nie wróży.

Apple planowało wdrożenie szyfrowania end-to-end kopii zapasowych danych w swojej chmurze iCloud.

End-to-end to funkcja bardzo pożądana. Komunikatory, które je mają, są wysoko oceniane przez użytkowników pod kątem bezpieczeństwa. To coś, co taka firma jak Apple powinno mieć w swoim portfolio. Okazuje się, że może niekoniecznie. Okazuje się, że pod naciskami FBI firma z Cupertino ugięła się i szyfrowania nie będzie. Dla niewtajemniczonych nadmienię, że wprowadzenie szyfrowania end-to-end oznaczałoby zablokowanie możliwości uzyskania danych użytkowników przez jakichkolwiek przedstawicieli służb specjalnych i władz. Nic więc dziwnego, że FBI nie bardzo się to podoba. Wszyscy znajdujący się „na górze” myślą, że będą kontrolować społeczeństwo i imię „bezpieczeństwa ogółu i ładu na świecie„. Jakoś nie czuje się bezpiecznie i ładu też nie widzę.

Szyfrowanie end-to-end, które Apple miał zastosować w iCloud, działa w oparciu o klucz szyfrujący i nie jest zależne od serwera. 

Napisał o tym portal iMagazin.Co oznacza to, dla przeciętnego użytkownika? Mniej więcej tyle, że klucze szyfrujące przechowywane są na urządzeniu użytkownika i nie da się ich pozyskać z serwera. Co ciekawa, taka akcja nie przejdzie nawet w ramach włamania. Bardzo ważne jest też to, że w takim przypadku danych z zaszyfrowanej chmury Apple nie byłaby w stanie odszyfrować również firma z Cupertino. Przecież nawet oni nie posiadaliby dostępu do klucza szyfrującego, więc sprawa jest jasna. Dlatego właśnie szyfrowanie end-to-end jest tak bardzo pożądane. Co więcej, Apple pracowało nad tym systemem dobre dwa lata. Okazuje się jednak, że prace te poszły na marne, bo firma pochyliła się nad FBI.

apple, end-to-end, fbi, icloud,

Wszyscy wiemy, że na chwilę obecną dane iCloud są szyfrowane, ale po stronie serwera.

Jest to całkiem niezłe zabezpieczenie i trzeba ogromnej wiedzy, aby poradzić sobie z jego złamaniem. Oznacza to, że byle gimnazjalista z przerostem ego nie złamie urządzeń Apple. Nie jest to jednak w stu procentach bezpieczne. Daje to (choćby służbom specjalnym) dostęp do danych w chmurze Apple, jeżeli sobie tylko zażyczą (zajdzie taka rządowa potrzeba :/). Oczywiście, jak znamy firmę Apple, to nie pokusiła się o żaden komentarz w tej sprawie. Martwi mnie to niezmiernie. Apple była marką, którą mocno szanowałem za bezpieczeństwo, optymalizację i design.

Wygląd pozostawia już wiele do życzenia, bo od czasów iPhone 6s, smartfony z Cupertino nie zmieniły obudowy zbytnio.

Teraz Apple czyha na bezpieczeństwo swoich userów. Jak jeszcze iOS zacznie się wieszać, to będzie oznaczać, że byle urządzenie z Androidem okaże się lepszym rozwiązaniem. Apple idzie nie w tę stronę mocy, w którą powinno i boję się, że ta rewolucja bardzo im zaszkodzi. Mamy już takich co popełnili błędy i ich pozycja na rynku jest mocno zagrożona: Huawei i Opera. Apple może do nich dołączyć w każdym momencie. Nikt nie ma licencji na bycie pionierem rynku na wieczność. Na szacunek trzeba sobie zapracować, a Apple powoli gasi ten szacunek, który wypracowało przez lata działalności na rynku IT. Szkoda, bo to jedna z najlepszych firm, jakie znam. Jak widać, też ma swoje pod nosem. Wszystko jest kwestią ceny, a te Apple bardzo lubi. Nawet iCeny.

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.