Qualcomm potwierdził otrzymanie zgody na handel z Huawei. Jednak Departament Handlu Stanów Zjednoczonych zabezpieczył się przed zbytnim polepszeniem sytuacji chińskiego giganta. Wydana licencja obejmuje wybrane produkty, które notabene nie obsługują sieci 5G.

Sankcje, które nałożyły Stany Zjednoczone, mają ogromny wpływ na działalność Huawei na rynku smartfonów. Do tej pory Chińczycy radzili sobie z brakiem dostępu do usług Google i ograniczeniami w łańcuchu dostaw. Całkiem możliwe, że Huawei w najbliższym czasie wypuści kilka nowych modeli. Jednak nie będą one posiadać nowoczesnych procesorów i modemów. Zamiast tego chiński potentat może przyciągnąć uwagę klientów za pomocą parametrów wyświetlacza oraz aparatu. Pomimo tego serce nowych modeli, które stanowi SoC, będzie przestarzałe. Huawei najprawdopodobniej zużył wszystkie zapasy najnowszego procesora Kirin na potrzeby produkcji ostatniego flagowca, czyli modelu Mate 40 Pro. Z kolei nowe dostawy z tajwańskiej firmy TSMC mogą obejmować jedynie procesory wytworzone w tzw. dojrzałej technologii, czyli litografii 28 nm. Delikatnie mówiąc, jest to przestarzała technologia, która nie pozwoli na nawiązanie równiej walki z konkurentami. Dużo osób oczekiwało, że problem ten rozwiąże wniosek Qualcomma, który zadeklarował chęć współpracy z Huawei. Tak jednak nie będzie.

Qualcomm sprzeda Huawei jedynie chipy 4G

Rząd Stanów Zjednoczonych nie chce pozwolić Huawei na pozyskanie komponentów, które mogłyby posłużyć do budowy urządzeń stwarzających zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. O ile wcześniej podejrzewaliśmy, że Amerykanie chcą za wszelką cenę wykluczyć chińską firmę z rynku dostawców sprzętu 5G, to teraz sytuacja wygląda inaczej. Qualcomm oficjalnie przyznał, że może Huawei sprzedawać jedynie układy obsługujące sieci 4G/LTE. Oznacza to, że otrzymana licencja nie obejmuje najnowszych układów scalonych, które posiadają zintegrowany modem 5G. Przez to nowe smartfony Huawei mogą być zacofane względem konkurencji, ponieważ nie będą obsługiwać sieci piątej generacji. Konkurencja na pewno wytknie im te braki.

Z drugiej strony Huawei zmagał się ostatnio z podobnym jak nie większym kryzysem. Branża technologiczna wróżyła upadek tej marce, który miał wynikać bezpośrednio z braku aplikacji i usług Google. Tak się jednak nie stało. Całkiem możliwe, że zadziałał tutaj dobry marketing oraz brak przywiązania użytkowników do konkretnych aplikacji. W przypadku braku obsługi sieci 5G może być podobnie. Alternatywnym rozwiązaniem tego problemu jest obejście nałożonych sankcji. Być może Huawei zintegruje z procesorami Qualcomma swoje modemy. Ewentualnie Chińczycy mogą nawiązać współpracę z tajwańskim przedsiębiorstwem MediaTek, które również produkuje swoje procesory i modemy. Jednak Tajwańczycy również posiadają linie produkcyjne korzystające z amerykańskiej technologii. Oznacza to, że w tym przypadku również karty rozdaje Departament Handlu Stanów Zjednoczonych.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.