Od 2010, rok w rok, we wrześniu kolejny Apple iPhone trafia do sprzedaży. To już jak tradycja. W tym roku miał pojawił się iPhone 12. Niestety, od kilku miesięcy epidemia krzyżuje szyki wielu przedsiębiorcom. W tej grupie znajdują się także duże i znaczące korporacje.

Wielu użytkowników ekosystemu Apple czeka na premierę smarfona iPhone 12. Jestem w tej grupie. Niestety, okazuje się, że z uwagi na szalejącą epidemię, takowa może się nie odbyć we wrześniu tego roku. Myślę, że wielu fanów produktu może być mocno zirytowanych. Mimo że obostrzenia mają potrwać do około połowy tego roku, to konsekwencje epidemii są długo terminowe.

Apple iPhone 12 nie ukaże się, ponieważ epidemia zmniejszyła popyt na smartfony.

Opinię taką wydał serwis Nikkei Asian Review. Portal powołuje się na źródła tej wiadomości usadowione w samym w Apple. Firma z Cupertino z obawy przed niskim popytem na nowe smartfony postanowiła przesunąć premierę na rok 2021. Nie są to jeszcze oficjalne decyzje. Firma zobowiązała się podjąć je do maja. Okazuje się, że w świetle ostatnich wydarzeń pod znakiem zapytania stoi także debiut długo oczekiwanego iPhone 9. Nie wygląda to jednak różowo. Kolejnym powodem może być też brak ludzi do pracy. Wiele osób poszło na Home Office, fabryki nie mają jak pracować, więc nie ma komu projektować i tworzyć urządzeń.

Apple iPhone sprzedawał się zawsze najlepiej w Stanach Zjednoczonych, a te nie radzą sobie z koronawirusem.

Amerykanie są u progu ogromnego kryzysu gospodarczego. Okazuje się, w kraju, który był kiedyś potęgą, rośnie poziom bezrobocia. Ogromna ilość ludzi straciła z uwagi na epidemie pracę i nie ma stabilnego źródła dochodu (albo nie ma go w ogóle). To także sprawia, że chętnych na zakupy jest coraz mniej. Powiedzmy sobie szczerze — jak bardzo nie kochalibyśmy gadżetów, to teraz mam poważniejsze problemy na głowie, niż zakup nowych zabawek od Apple.

Apple iPhone, iPhone 12, koronawirus,

Apple iPhone miał być wielkim sukcesem firmowym, ponieważ to pierwszy telefon z 5G.

W USA sieć 5G rozwija się bardzo prężnie i rynek już obfituje w smartfony, które tę technologię obsługują. Praktycznie każdy nowy flagowiec, który trafia do sprzedaży w Stanach, obsługuje 5G w standardzie. To dla Apple spore wyzwanie, ponieważ oni nie mają jeszcze nic z 5G w portfolio. Każda obsuwa może być dla nich bardzo nieprzyjemna. Nieciekawie wygląda sytuacja, w której największy producent smarftonów na świecie nie ma w ofercie telefonu obsługującego technologii 5G. W Polsce może to nie zrobić ludziom różnicy. U nas są środowiska, które z rozwoju 5G nie są zbyt zadowolone. W Stanach Zjednoczonych to jednak cios między nogi. Sytuacja powoli wymyka się spod kontroli i nie wygląda na to, aby się to uspokoiło w najbliższym czasie.

BS
Bernard to redaktor naczelny SpeedTest.pl. Jest analitykiem i pasjonatem gier. Studiował na Politechnice Wrocławskiej informatykę i zarządzanie. Lubi szybkie samochody, podróże do egzotycznych krajów oraz dobre książki z kategorii fantastyka.