Już od kilku dni było wiadomo, że Andrzej Duda podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych będzie rozmawiać o 5G. Oczywiście od razu pojawiły się domysły związane z deklaracjami, które przekreślą dalszy udział firmy Huawei w budowie sieci 5G w Polsce. Wszystko wskazuje na to, że obawy te były przesadzone. Jednak nie jest to dla wszystkich zrozumiałe.

Stany Zjednoczone od długiego czasu prowadzą krucjatę przeciwko Huawei. Administracja Donalda Trumpa uważa, że chiński sprzęt telekomunikacyjny jest używany przez Komunistyczną Partię Chin do szpiegowania obywateli (i jednocześnie władz) innych państw. Przy czym nikt do tej pory nie udowodnił, żeby w oprogramowania Huawei były ukryte jakieś backdoory. Przy czym trzeba również pamiętać, że Wielka Brytania co roku przygotowuje raport, który ocenia poziom bezpieczeństwa rozwiązań chińskiego giganta. Trzeba przyznać, że Brytyjczycy od kilku lat wytykają Huawei konkretne braki. Dodatkowo sankcje nakładane przez Stany Zjednoczone mogą w pewnym momencie zachwiać ciągłość dostaw. Dlatego też Wielka Brytania oficjalnie uznała Huawei za dostawcę wysokiego ryzyka. Z kolei inne kraje deklarują opracowanie przejrzystych zasad i wymagań, które wymuszą na operatorach budowę bezpiecznych sieci 5G.

Polska i USA chcą bezpiecznego 5G. Co to oznacza?

Na stronie Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej możemy zapoznać się z oficjalną wspólną deklaracją Andrzeja Dudy i Donalda Trumpa, która odnosi się do tego, co łączy Polskę i Stany Zjednoczone. Znalazł tam się również fragment dotyczący budowy bezpiecznej sieci 5G:

Oba nasze narody łączy poszanowanie dla prywatności i wolności osobistych oraz zrozumienie znaczenia bezpieczeństwa naszych systemów telekomunikacyjnych. Dlatego też ponownie potwierdzamy treść Wspólnej Deklaracji z 2 września 2019 roku i zobowiązujemy się do współpracy w rozwijaniu rozwiązań technologicznych następnej generacji, a także do korzystania wyłącznie z usług bezpiecznych i zaufanych dostawców, sprzętu oraz łańcuchów dostaw w ramach naszych sieci 5G. W tym celu będziemy współpracować w promowaniu innowacyjnych rozwiązań dla zapewnienia zróżnicowanego łańcucha dostaw zaufanych sprzedawców technologii 5G.

Oznacza to, że wczorajsza wizyta Prezydenta Andrzeja Dudy w Białym Domu nie wniosła niczego nowego w sprawie cyberbezpieczeństwa sieci telekomunikacyjnych i ewentualnemu wykluczeniu Huawei. Jedynym następstwem wspomnianej deklaracji z 2 września zeszłego roku jest zaangażowanie Polski w prace nad tzw. toolboxem 5G oraz przygotowanie rozporządzeń implementujących unijne ustalenia. Do tej pory żaden europejski kraj nie zdecydował się na wykluczenie konkretnego dostawcy sprzętu 5G. Jedynie Wielka Brytania uznała Huawei za dostawcę wysokiego ryzyka, co wiąże się z narzuceniem ograniczenia w stosowaniu stacji bazowych tej firmy (tj. w warstwie radiowej sieci 5G) oraz z całkowitym wykluczeniem w części rdzeniowej sieci telekomunikacyjnych.

5G

Amerykanie mówią o fali odwrotu od Huawei

Pomimo tego, że we wspólnym oświadczeniu prezydentów Polski i USA nie ma ani słowa o wykluczeniu Huawei, to Amerykanie kontynuują swoją krucjatę wymierzoną przeciwko chińskiemu gigantowi. Na stronie amerykańskiej administracji pojawiło się oświadczenie dotyczące 5G. Mike Pompeo (Sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych) mówi w nim o „fali”, która zmierza w stronę zaufanych dostawców i oddala się od Huawei:

Fala odwraca się od Huawei, gdy obywatele na całym świecie budzą się pod groźbą inwigilacji Komunistycznej Partii Chin. Transakcje Huawei z operatorami telekomunikacyjnymi na całym świecie wyparowują, ponieważ kraje zezwalają tylko na stosowanie sprzętu 5G pochodzącego od zaufanych dostawców. Przykłady obejmują Czechy, Polskę, Szwecję, Estonię, Rumunię, Danię i Łotwę. Niedawno Grecja zgodziła się wykorzystać sprzęt Ericssona zamiast Huawei do rozwoju infrastruktury 5G.

Dalej urzędnik wymienia „czystych operatorów”, którzy nie kupują sprzętu Huawei. Są nimi m.in.:

  • Orange we Francji,
  • Jio w Indiach,
  • Telstra w Australii,
  • SK i KT w Korei Południowej,
  • NTT w Japonii,
  • O2 w Wielkiej Brytanii.

Dodatkowo Mike Pompeo wspomniał o trzech firmach telekomunikacyjnych z Kanady, które do budowy sieci 5G zdecydowały się na podpisanie kontaktów z Ericssonem, Nokią oraz Samsungiem. Warto dodać, że nie są to wszystkie przykłady operatorów, którzy zdecydowali się na wdrożenie nowej technologii bez udziału chińskiego giganta. W Polsce na taki krok zdecydował się Polkomtel (operator sieci Plus). Jednak decyzja ta nie wynikała z obawy o potencjalne ograniczenia, które nas rząd mógłby nałożyć w przyszłości. Faktem jest to, że w obecnej sieci LTE tego operatora znajduje się znikoma liczba urządzeń Huawei.

Istotne kwestie pomijane w rozmowach o bezpieczeństwie sieci 5G

Aktualnie operatorzy uruchamiają technologię 5G w architekturze typu NSA (non-standalone). Oznacza to, że stacje wszystkie połączenia są „zakotwiczone” w warstwie radiowej LTE. Rozwiązanie te korzysta również z sieci rdzeniowej 4G. Dlatego też nie mamy tutaj do czynienia z dużymi zmianami, które wpływałyby na ogólne podejście do bezpieczeństwa sieci mobilnych. Sytuacja zmieni się w momencie uruchomienia w pełni samodzielnych sieci 5G (architektura SA — standalone) oraz rozwiązań bazujących na edge-cloud. Zmiany te oznaczają, że serwery z usługami oraz funkcjonalności sieci rdzeniowej zostaną przesunięte ze „środka” sieci na ich „kraniec”, czyli blisko stacji bazowej. Dlatego wiele osób uważa, że poszczególne elementy sieci 5G powinny spełniać inne wymogi dot. cyberbezpieczeństwa.

Jednak sama odporność na zewnętrzne ataki to nie wszystko. Równie istotne jest zachowanie ciągłości usług i zabezpieczenia się na wypadek przeciążenia sieci.

Ślepe wykluczenie jakiegokolwiek dostawcy miałoby zły wpływ na rynek telekomunikacyjny. Jednak cała „afera” związana z Huawei przyczyniła się do zwrócenia uwagi na istotę bezpieczeństwa sieci mobilnych. Dzięki temu doczekamy się rozwiązań, które ostatecznie zapewnią bezpieczeństwo oraz ciągłość usług, z których korzystamy. Szkoda tylko, że większość rozmów na ten temat ma bardzo niski poziom merytoryczny i sprowadza się do potencjalnego wykluczenia (bądź też nie) Huawei.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.