Aktualizacje i nowe wydanie systemów zawsze przyciągają uwagę całego informatycznego świata.

Nic dziwnego. Każdy, kto w tym siedzi i się interesuje, śledzi zmiany, jakie zachodzą na rynku IT. Użytkownicy liczą, że w ramach jakiejś kolejnej wersji, będą świadkami jakiegoś wielkiego „bum” – w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Nie chodzi tutaj o stawanie telefonów w samozapłonie, chociaż i tak można przykuć uwagę rynku. Chodzi o takie funkcjonalności, których nikt jeszcze nie ma i które mogą przyciągnąć klientów na tę „właściwą” stronę mocy.

Najciekawsze ze wszystkich aktualizacji są dla mnie jednak upgrade’y związane z systemem mobilnym Google Android.

Pewnie zastanawiacie się, skąd takie zaciekawienie. Android jest systemem operacyjnym, który nigdy nie mógł pochwalić się szybkością aktualizacji na zewnętrznych platformach. Fragmentacja jest tematem, który już nie raz poruszaliśmy na blogu. Statystyki też mówią same za siebie. Mało kto używa dwóch poprzednich wersji systemu, czyli Marshmallowa i Nougata, a firma Google planuje w tym roku wypuścić kolejnego zielnego ludka, oznaczonego numerkiem „osiem”. Oczywiście, pokusili się o to, aby zapewnić w tym wszystkim poparcie dla tych producentów, którzy są bezpośrednio z nimi związani. Wypuścili ranking tych smartfonów, które uważają za najbardziej bezpieczne. Oczywiście, na liście tej pojawili się tylko wpierani przez nich mocno producenci, oraz ich własne modele. Nic w tym dziwnego. Metodyka badań była mocno zaciśnięta i trudno było się na taką listę dostać. Jak wiadomo, oprogramowanie brandowane w dużej mierze zależy nie tylko od wystawcy systemu operacyjnego, co od producenta telefonu. Ci niestety nie od dziś lecą sobie w kulki.

Wraz z rokiem 2017 zawitał na nasz rynek Android o nazwie kodowej „O”.

Na tę chwilę nie znamy jeszcze jego nazwy, ale specjaliście w sieci obstawiają, że może to być Oreo. Kto nie lubi tych podwójnych ciasteczek z pysznym kremem? Okazało się jednak, że całkiem niespodziewanie dla użytkowników Google pokusiło się o wydanie swojego systemu Android w wersji Developer Preview. Mało kto spodziewał się, że nastąpi to teraz. Do tej pory trzeba było czekać na jakąś wielką konferencję i ogromny splendor, aby zaprezentować nowe dzieło. Teraz, Amerykanie ewidentnie zmienili swoje podejście do prezentacji nowych wersji systemu. Nie są one już przedstawiane na wielkich konferencjach, jak zresztą chyba można zobaczyć. Nie wiem, czym jest to uwarunkowane i boję się nawet przypuszczać, że system nie nadawał się do pokazywania klientom w trakcie wielkiego eventu. W każdym razie Android O w wersji developerskiej jest już do ściągnięcia. Lista nowości jest naprawdę spora i nie wiem, od czego mógłbym zacząć. Może na początek to, co ucieszy większość użytkowników.

Android O usprawni oszczędzanie energii.

Jest to funkcjonalność, nad którą trzeba pracować chyba cały czas i dobrze, że to się dzieje. To, co smartfony robią z akumulatorami, jest dalekie od ideału. Funkcja, która ucieszy userów to poprawa czasu pracy urządzenia na jednym ładowaniu. Wszystko to, można uzyskać przez bardzo dużą kontrolę tego, jakie procesy mogą być wykonywane w tle przez aplikacje. Jest to jednak bardzo ciekawe rozwiązanie, ponieważ upodobni to system Android do iOS od Apple. Dzięki temu uruchomione w tle procesy nie będą w stanie rozładować telefonu lub tabletu w ekspresowym tempie. Mam nadzieję, że jest to tak, jak Google zapowiada, bo funkcja bardzo by się przydała.

Kolejną nowością jest modyfikacja systemu powiadomień.

Nie chodzi tylko o ich samo wyświetlanie i wygląd. Oprócz usprawnień w designie powiadomień aplikacje będą mogły grupować je w tzw. kanały. Każda aplikacja będzie w stanie wysyłać różnego rodzaju notyfikacje. Dodatkowym udogodnieniem będzie możliwość modyfikowania powiadomień przez użytkownika i to dla każdego kanały osobno. Ciekawe może okazać się też wsparcie dla trybu picture-in-picture, którego do tej pory nie było. Dzięki tej funkcjonalności można będzie oglądać wideo w formie pływającego okienka i używać podczas odtwarzania klipu innej aplikacji. Opcja znana z innych systemów, ale na Androidzie tego jeszcze nie było. Możliwość wyświetlania obrazu w obrazie to funkcja, która zadowoli szczególnie userów tabletowych. Nie jest to jednak opcja dedykowana. Pojawi się także na smartfonach — nie musicie się martwić. Nie są to jednak wszystkie nowości.

Oto lista kolejnych, które dostarczono w wersji developerskiej Android O.

  • nowy sposób tworzenia ikon umożliwiający deweloperom dostosowanie ich do aktualnego launchera stosowanego przez użytkownika;
  • WiFi Aware (NAN), czyli komunikacja urządzeń w sąsiedztwie w celu szybkiego dzielenia się informacjami;
  • Picture in Picture (PIP) – funkcja ta zapewne jest Wam doskonale znana z różnych urządzeń. Sprowadza się do wyświetlania filmu w oknie, podczas gdy my normalnie możemy wykonywać inne czynności.
  • redukcja dostępu do modułów dla aplikacji działających w tle przez system;
  • nawigacja w aplikacjach za pomocą fizycznej klawiatury ma być zdecydowanie prostsza, czyli odpowiedź na udostępnienie aplikacja z Androida na Chromebooki;
  • nowe biblioteki dla automatycznego uzupełniania danych bloków tekstem;
  • tryby wyświetlania barw do wyboru przez deweloperów – każda aplikacja może stosować własny tryb (np.: AdobeRGB, Pro Photo RGB i inne);
  • aplikacje będą wyświetlały liczby przy swoich ikonach – np.: liczba powiadomień;
  • drzemki dla poszczególnych powiadomień (15 min, 30 min lub 1 godzina);
  • dodatkowe zmiany w System UI Tuner z możliwością dostosowania skrótów na ekranie blokady;
  • natywne wsparcie dla motywów;
  • przemodelowane ustawienia systemowe;
  • bezproblemowe dodawanie własnych dźwięków na dzwonek, powiadomienie i wszystkie inne możliwości.

Obecna wersja Android O to wczesna wersja dla deweloperów, którzy mogą testować swoje aplikacje.

Możecie ją jednak już pobierać. Nie jest to jednak wersja stabilna i musicie się nastawić na błędy z nią związane. Android O można przetestować na takich urządzeniach jak Nexus 5X, Nexus 6P, Nexus Player, Pixel, Pixel XL i Pixel C. Jeżeli lubicie się bawić nowościami, to polecam. Premiera nowego systemu Google Android będzie miała miejsce dopiero jesienią.  Czekamy też na potwierdzenie, że to jest Android 8.0. Nie jest to na tę chwilę aż tak pewne.

PJ
Przemek jest mózgiem operacyjnym SpeedTest.pl. Studiował na Politechnice Wrocławskiej elektronikę i telekomunikację. Zarządza projektami IT, relacjami z klientami oraz nadzoruje procesy rozwoju. Prywatnie zaangażowany w rodzinę, wsparcie różnych działalności charytatywnych i projekty ekstremalne.